wtorek, 6 października 2015

*PRZEDPREMIEROWO* "Dziewczyna z pociągu" Paula Hawkins

*PRZEDPREMIEROWO*

"Dziewczyna z pociągu"  Paula Hawkins

 
dziewczyna z pociągu okładka blog


Megan była typową do bólu lokatorką domu na przedmieściach, niedaleko stacji kolejowej. Każdego dnia przesiadywała na tarasie, wraz z mężem, z którym tworzyli wzorową rodzinę. Tak przynajmniej wydawało się Rachel, pasażerce pociągu 8.04, jadącego z Ashbury do Londynu. Pewnego dnia wykuty w pamięci kobiety obraz zmienia się, a Jess - jak nazwała mieszkankę na potrzeby swoich obserwacji, znajduje się w niedwuznacznej sytuacji z innym niż zawsze mężczyzną. Odkrycie, że (nie)znajoma ma romans, burzy spokój Rachel, która nie może uwierzyć, że idylla, którą codziennie oglądała z okna pociągu, się skończyła.

Rachel codziennie jeździ pociągiem o 8.04, a wraca tym o 17.56. To rutyna, którą wypracowała sobie już dawno temu. Kiedyś wybierała się tak do pracy, ale odkąd została z niej zwolniona, zawstydzona zachowuje tylko pozory. Czasem umila sobie podróż puszką dżinu, a raczej kilkoma, które kupuje w pobliskim monopolowym. To zdecydowanie zbyt częsty przystanek na jej drodze, ale nogi same zdają się kierować ją w tamtą stronę, zwiastując miłe odprężenie i szybką ulgę dla bólu codzienności. Czy ktoś mógłby się temu oprzeć? Na pewno nie Rachel.

To niesamowicie wnikliwa, spostrzegawcza obserwatorka, co sprawia, że jest niemal idealnym narratorem. Ma tylko jeden problem, ten alkoholowy. Część wspomnień zostaje zalana przez gin z tonikiem, a właściwie nigdy się nie tworzy. Jak więc zaufać jej słowom, skoro kobieta sama nie jest pewna gdzie kończy się prawda, a zaczynają przypuszczenia? Czytelnik nie ma zbyt dużego wyboru, więc spija każde słowo wychodzące z ust Rachel, spijającej każdą kroplę z butelki wina, jaką udało jej się znaleźć w domu.



W kolejnych rozdziałach pojawiają się nowi narratorzy, a właściwie narratorki, złączone długą i poplątaną siecią powiązań. Oprócz wspomnianej wcześniej Rachel, nie mogącej pogodzić się z rozwodem, mamy też Anne, kobietę dla której ją zostawił. Pojawia się ona epizodycznie, ale dużo łatwiej ją zrozumieć niż polubić. Mamy też sprawczynię całego zamieszania, Jess, a właściwie Megan, bo tak naprawdę nazywa się obiekt obserwacji Rachel. W miarę poznawania wszystkich mieszkańców tego specyficznego osiedla, odkrywamy, że Megan wcale nie jest tak święta, na jaką wyglądała z odległości pociągu. 

Każda z kobiet ma problemy ze swoim życiem i nie wie jak się z nimi uporać, choć nie każda zdaje sobie z tego sprawę. Rachel zapija swoje smutki, Megan oddaje się romansowaniu, a Anne zajmuje się małą Evie i choć czasem męczy ją ciągłe przesiadywanie w domu, powtarza sobie i czytelnikowi, że jest przeszczęśliwa. Męscy bohaterowie powieści również stanowiliby pożądany obiekt badań miejscowych psychologów. Tom, kiedyś mąż Rachel, teraz mieszkający z Anne i ich córeczką, nie może odpędzić się od pijackich telefonów i wiadomości byłej żony, co powoduje frustrację całej rodziny. Scott, mieszkający z Megan w tym samym szeregu domów, jest w opłakanym stanie, a to wszystko przez ostatnie wydarzenia, a dokładniej jedną noc, która połączyła losy bohaterów i pozwoliła im na wejście do swoich światów.

Dziewczyna z pociągu okładka recenzja blog


"Dziewczyna z pociągu" to świetny thriller, skupiający się nie tylko na odkryciu prawdy w świecie, gdzie każdy z bohaterów ma swoją własną wersję wydarzeń, ale też genialne przedstawienie ludzkiej psychiki. Choć wszyscy bardzo się od siebie różnią, mają też sporo wspólnych cech, niekoniecznie tych szlachetnych. Chcą coś znaczyć, mieć coś do powiedzenia, przynależeć. Jakim kosztem? 

Na fali Millenium i powieści Gillian Flynn, "Dziewczyna z pociągu" to książka oryginalna, ale wpasowującą się atmosferą w ten nurt. Szczególnie przypomina tytuły pokroju "Zaginionej Dziewczyny". Choć ta druga podobała mi się bardziej, drastycznie szokując i naginając opinię czytelnika do swojej wizji, Hawkins również urzeka, jednak w inny sposób. Kreuje wyrazistych bohaterów i niepozorne otoczenie, w którym osadza niesamowite wydarzenia. Prosty język sprawia, że książkę czyta się błyskawicznie, a ta choć krótka, zawiera wszystko co potrzebne dobremu thrillerowi.

 

Ocena: 8/10

13 komentarzy:

  1. Strasznie nie mogę doczekać się tej książki. Zdecydowanie jedna z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie premier października. Pozdrawiam :)

    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie jestem przekonana do tego tytułu. Cieszę się jednak, że Tobie przypadł do gustu :)

    Zapraszam do mnie. Czekają dwa konkursy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mnie ciekawi ta książka, więc będę musiała ją przeczytać, szczególnie, że Millenium uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapowiada się niezwykle klimatyczny thriller. Z chęcią go przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdecydowanie ciągnie mnie do tej książki! Naczytałam się już tyle dobrego, że nie mogłabym odpuścić. Poza tym poleca ją Stephen King, więc nie mam więcej pytań. :))

    OdpowiedzUsuń
  6. zaciekawiła mnie i to bardzo, nie mogę się doczekać, aż się pojhawi, bo wizyta w księgarnii będzie obowiązkowa!
    serdecznie pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wydaje mi się, żeby była to książka dla mnie, bo nie przepadam za thriller.Niemniej jednak , dzięki Twojej recenzji znalazłam idealny prezent dla mamy ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak na prawdę, nigdy nie czytałam jeszcze thrillera! Muszę przeczytać tę książkę. Sama lubię analizowa ludzka psychikę!:)

    OdpowiedzUsuń
  9. A gdzie jest nazwisko tłumacza? Nazwisko autorki, nazwa wydawnictwa, data, śmata, a tłumacz to pies?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żadnej daty nie ma ;) Tłumacz to bynajmniej nie pies, a bardzo ważny człowiek w procesie wydawniczym ;) Sama kiedyś tłumaczyłam książkę i wiem ile pracy i czasu to pochłania. Mogłam podać 3 informacje i te wydały mi się najbardziej istotne, tym bardziej, że czytałam w oryginale, więc pracy tłumacza nie miałam jak ocenić ;)

      Usuń
  10. Już znalazłam: Jan Kraśko

    OdpowiedzUsuń
  11. Wiesz, właściwie do tej chwili, nie miałam pojęcia o czym jest ta książka. Wiedziałam tylko, że ludzie się nią zachwycali, ale też - nie wnikałam z jakiego powodu. Także dzięki, twoja recenzja jest pierwszą jaką czytam o tej pozycji i już w tej chwili czuję się mocno zachęcona do sięgnięcia po nią! Mimo że thrilley to kompletnie nie mój gatunek, dla tej powieści byłabym skłonna zrobić wyjątek. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...