środa, 22 lipca 2015

Recenzencki Klub Dyskusyjny: Warszawskie Targi Książki

Recenzencki Klub Dyskusyjny:
Warszawskie Targi Książki



Recenzencki klub dyskusyjny to inicjatywa Natalii z Książkowego Kocha, Nie Kocha, dzięki której grupa blogerów dyskutuje na temat książek bądź wydarzeń literackich, takich jak Targi Książki właśnie.

W dyskusji biorą udział:
Natalia Pych (NP) z bloga Książkowe Kocha, Nie kocha
Patrycja Kiełczykowska (PK) z bloga Książki widziane oczami Patiopei
Kamila Idziaszek (KI) z bloga Książki Milki
Magdalena Barwińska (MB) z bloga Książkowe Wyliczanki
Mariusz Podgórny (MP) z bloga Książki w Pajęczynie
Plus ja, Magda Borkowska (JA, ktoś zajął już moje inicjały) :)

Tutaj - krótka fotorelacja z Targów.




 


DLACZEGO WYBRAŁAŚ/EŚ SIĘ NA WTK?


Patrycja Kiełczykowska: Warszawskie Targi Książki to wydarzenie na które wybieram się od lat. Chodzenie między stoiskami przepełnionymi książkami, osoby o tej samej pasji i niezwykły klimat. Ale najważniejsze są spotkania z autorami to właśnie dla nich w szczególności wybieram się na targi, no i żaby poznać inne osoby, które tak jak ja kochają książki :)

Kamila Idziaszek: Na Warszawskie Targi Książki już od dawna bardzo chciałam pojechać. Co roku czytałam wszystkie relacje z targów na innych blogach i zawsze zazdrościłam wszystkim, którzy mogli w nich uczestniczyć. Tak więc kiedy pojawił się malutki cień szansy, że się uda - nie zwlekałam długo i postanowiłam zorganizować swoją wyprawę do stolicy. WTK to również świetna okazja do tego, żeby poznać wspaniałych ludzi. Plusów jest mnóstwo i każdy znajdzie coś dla siebie!

Mariusz Podgórny: Dlaczego wybrałem się na targi książki? Bo to moje małe święto już od 4 lat pamiętam jeszcze te które odbywały się w pałacu kultury tam zawsze jeden plus było wiadomo jaka będzie pogoda w środku +35 :) A dlaczego jeszcze pojechałem, bo pierwszy raz to były moje targi jako bloger.

Magdalena Barwińska: Uwielbiam Targi Książek. Warszawskie w szczególności, ze względu na bliskość co pozwala mi na dłuższy i intensywniejszy pobyt. Pobyt na tym wydarzeniu sprawia mi wiele radości. Przede wszystkim ludzie, ta atmosfera, autorzy, których w innym wypadku bym nie spotkała, wydawnictwa, możliwość rozmowy. Dopiero stworzenie bloga pozwoliło mi spojrzeć na Targi w ten sposób, a od zeszłego roku nie wyobrażam sobie ominięcia któregoś z tych czterech dni.

Ja: Decyzja była nieco spontaniczna, bo razem z Kamilą bilety na busa kupiłyśmy w ostatniej chwili. Od zawsze chciałam pojechać na Targi, żeby zdobyć autografy ulubionych autorów, kupić trochę książek i przede wszystkim poznać osoby o podobnych zainteresowaniach, szczególnie blogerów. W końcu to marzenie się spełniło i nie tylko czytałam, ale i pisałam swoją relację z targów!

Natalia Pych: Zaczęłam chodzić na targi ze względu na niedzielną wymianę książkową, którą z mamą uwielbiamy. Przywykłyśmy też do zwiedzania stoisk wydawnictw po wymianie, ale z kupowaniem było różnie. W sumie tegoroczne WTK są pierwszymi, na których byłam obecna każdego dnia... i każdego dnia wróciłam z książkami :)Dodatkowym plusem są autografy autorów i spotkania z osobami odpowiedzialnymi za współpracę z blogerami. Nie mogę się doczekać, by pogadać twarzą w twarz z tymi cudownymi ludźmi!


KTÓRY DZIEŃ WSPOMINASZ NAJLEPIEJ, A KTÓRY LEPIEJ POMINĄĆ?


KI: Każdy dzień był świetny i naprawdę żadnego z nich bym nie opuściła. Zarówno czwartek i piątek były tak samo intensywne jak weekend, a do tego bardzo miło wspominam również każdą chwilę między targami. Patrycja i Magda - mówię o Was <3 Świetne towarzystwo, atmosfera... Jeśli miałabym możliwość żeby coś zmienić to absolutnie wszystko zostałoby tak jak było. Teraz mogę sobie to wspominać z uśmiechem na twarzy i mieć nadzieję, że na kolejne WTK również będę mogła pojechać :)

MP: A no to ja powiem podobnie, że każdy dzień był super i każdy się super ułożył. Czwartek byłem jeszcze w domu ale tak. Piątek: Ani jeden autor ale za to przez parę godzin chodziłem, ze znajomymi na stanowiskach i na granicach udało mi się dostać Złego Jednorożca Sobota: Bo mogłem poznać wiele wiele blogerów i w końcu zaczęli mi się autorzy do których chętnie zawsze chodzę. Niedziela: No to był dzień w którym miałem najwięcej autorów i najbardziej biegania po WTK no i mało niestety było wtedy Was i Natalek :)A co do wymiany książek jestem z niej bardzo zadowolony teraz czytam Autostopem przez galaktykę i myślę nad konkursem z Łzami Diabła :)

MB: Trudne pytanie. Każdy dzień miał plusy i minusy. Czwartek był najluźniejszym dniem, kiedy dopiero poznawałam tegoroczne Targi. W piątek poznałam masę ludzi. Sobota to męczący, ale jakże wspaniały dzień. I niedziela, która dała mi niesamowicie dużo radości. Gdyby była taka możliwość, na pewno przeżyłabym te dni ponownie z równą radością. Chyba najbardziej żałuję, że w niedzielę wyszłam tak wcześnie i nie wykorzystałam tego dnia do końca. Najlepiej oceniłabym chyba sobotę, jednak nie mogę powiedzieć, że któryś dzień był zły, czy nawet słaby.

Ja: Niedzielę wspominam świetnie, bo wtedy zdobyłam wszystkie autografy, ale stanie w kolejkach mocno dało mi się we znaki. Czwartek i piątek były dość podobne, więc może odpuściłabym ten ostatni, ale i tak warto przejść się dookoła stadionu. Raz, dwa, ewentualnie siedem :)

NP: Najlepiej wspominam sobotę, gdyż spędziłam ją razem z Magdą i Natalią od 9 do 20, zdobywając upragnione autografy i nowe znajomości. Niedziela jest jednak małym świętem dla mnie i mamy, bo w końcu mamy czas i okazję, by dosłownie wspólnie wejść w naszą pasję. I sumie najgorszy był piątek - taki nijaki. 

PK: W moim przypadku trudno wybrać dzień, który najbardziej zapadłby mi w pamięć. Ostatecznie byłaby to chyba sobota ze względu na te wszystkie kolejki z autografami, które mimo że męczące, są warte poświęcenia takich pokładów czasu. No i może to dlatego, że rano miałam okazję poznać Cecelię Ahern, która jest niesamowitą osobą i dzięki spotkaniu z nią ten dzień będzie dla mnie niezapomniany. Ale wszystkie dni wspominam bardzo miło i mam nadzieję, że przyszłoroczne WTK będą jeszcze lepsze :)


CO NIEPOWTARZALNEGO MAJĄ W SOBIE WTK?

MP: Hmm trudne pytanie :)Ale moim zdaniem to atmosferę którą od lat tworzą wystawcy, autorzy i zwiedzający. I chyba to, że nagle przez te kilka dni można zobaczyć ilu takich samych świrów jak Ty może pół swojej wypłaty wydać na książki jak np. 550zł to mój mały rekord xD

MB: Zastanawiam się nad różnicami między Warszawskimi i Krakowskimi targami. W zeszłym roku miałam okazję być na obu i myślę, że warszawskie zaczęły się wyróżniać przez przeniesienie ich na stadion. Krakowskie są tak samo duszne jak te w PKiN. Natomiast atmosfera, ludzie, to wszystko jest takie samo. Więc odpowiedź na pytanie, co jest niepowtarzalnego w targach jako takich - klimat i ludzie :)Choć wracając do porównań widać, że krakowscy blogerzy są bardziej zintegrowani, spotykają się poza targami i mam nadzieję, że po tegorocznych warszawskich targach Warszawa (i okolice) (mazowsze) ruszy w tym kierunku.

NP: Mariusz, aż 550? Łał! Mi razem z mamą poszło ok. 350 zł łącznie, bo 2/3 stosu dostałam lub zgarnęłam z z wymiany :)A wracając do tematu, za niepowtarzalną rzecz uznaję - tak samo jak Magda - atmosferę i ludzi. I choć może nie mamy tak zorganizowanego spotkania blogerów, to w tym roku zaczęłyśmy już z Magdą i Olą z Książkowych Wyliczanek działać w tej sprawie, więc za rok na pewno będzie jeszcze lepiej :)

Ja: Zgadzam się w zupełności - atmosfera jakiej nie doświadczysz w żadnej księgarni, bibliotece czy nawet na podpisywaniu. Coś niesamowicie pozytywnie nakręcającego!

PK: Targi Książki mają w sobie niepowtarzalną atmosferę, a ponadto jednoczą ludzi. Ale wracając do tematu staję po stronie autorów. Co jak co, ale nie ma to jak poznać ulubionego pisarza i poprosić go lub ją o autograf. I może nawet chwilę porozmawiać. o jak co, ale to właśnie autorzy i spotkania z ludźmi o tej samej pasji są największymi zaletami targów i tym co je wyróżnia, bo jednak, trudno spotkać tyle niezwykłych osób w jednym miejscu i tym samym czasie ;)

NP: I spotkanie nam wyszło nieźle, prawda? Najpierw poranna loteria w sobotę, a popołudniu dwugodzinne pogaduszki na trybunach i przejście do pizzerii. Byli blogerzy, byli autorzy.... za rok będzie tylko lepsza organizacja :)

Ja: Na loterię nie udało nam się z Kamilą zdążyć, ale spotkanie jak najbardziej pozytywnie :)

KI: Najlepszą rzeczą w takich targach jest to, że poznajemy ludzi, którzy tak jak my kochają książki. Ja na przykład w swoim otoczeniu mam bardzo niewiele osób, które "pochłaniają" duże ilości książek i mogą o nich rozmawiać bez końca, tak więc dla mnie takie doświadczenie jest strasznie pozytywne. Do tego jeszcze lepiej gdy okazuje się, że można z kimś utrzymywać stały kontakt. Zgadzam się również z pozostałymi wypowiedziami - takiego klimatu nie znajdziemy nigdzie! Tak Magda - też uwielbiam się z Tobą gubić :P


CO MOGŁOBY BYĆ ZORGANIZOWANE LEPIEJ?


NP: Wymiana niedzielna! Co roku powtarza się ten sam schemat - wolontariusze rozkładają książki po stołach, po czym zgarniają pojedyncze bestsellerowe tytuły dla siebie, podkładając książki, które sami przynieśli. Kiepsko, kiepsko. Zmieniłabym też coś z gigantycznymi kolejkami do niektórych autorów. To piękne, jasne, ale niektórzy pisarze byli 15-20 minut wcześniej na stanowisku i dopiero po tym czasie zaczęto wpuszczać ludzi na szybki autograf.

MB: Jest parę rzeczy, które chodzą mi po głowie. Przede wszystkim płyta stadionu. Chyba nikt nie zaprzeczy, że w zeszłym roku "strefa relaksu" dała możliwość na chwilę wytchnienia i otwarte z każdej strony trybuny też były świetnym pomysłem. Poza tym znowu tworzyły się "Wąskie gardła". Myślę, że gdyby niektórych autorów i spotkania z nimi przesunąć np. do strefy gdzie były targi akademickie byłoby o wiele lepsze przejście. No i myślę, że nasza blogerska loteria mogłaby być trochę lepiej ogarnięta (Natalia chodzi o sprawdzanie blogów), ale w tym wypadku pierwszy raz rządzi się swoimi prawami.

Ja: Zgadzam się, wymiana wymaga kilku poprawek, również ze strony uczestników, którzy przynosili mało atrakcyjne książki... W weekend nie dało się też przejść między stoiskami, a wejścia na trybuny stadionu były pozamykane, oprócz jednego.

PK: Zgadam się z dziewczynami. Wymiana to jednak coś, co należy zdecydowanie poprawić. Kiedyś wymiana była bardziej rygorystyczna i mi odrzucili jedną z książek w tym roku, podczas gdy niektórzy przynosili za przeproszeniem kupki papieru, które na nic się nie nadawały... a tym bardziej na wymianę. Poza tym trybuny - zamknięcie ich naprawdę denerwowało i przeszkadzało. Rozumiem, że płyta była zamknięta, ale nikomu nie wadziło otwarcie trybun. Problemem była też temperatura, było zimniej niż na dworze! I tak jak Magdę, mnie również męczyły te przepychanki i kolejki. Była nawet kolejka do przejścia...

KI: Jak najbardziej podzielam zdanie innych i uważam, że najwięcej zmian potrzebuje wymiana książkowa, która niestety trochę mnie rozczarowała. Nie spodziewałam się, że wolontariusze będą zgarniać dla siebie najlepsze książki, ale cóż... może kiedyś będzie lepiej. Myślę, że zmiany też potrzebuje wydawanie plakietek dla blogerów. Jedni dostawali z napisem media, inni bloger, a niektórzy po prostu gość. Jak dla mnie każdy powinien dostać taką samą, bo przecież nikt z nas nie jest gorszy ani lepszy.

MP: Mi się wydaje, że jedynie na co ja mogę narzekać to na plakietki, że każdy dostał inną. Poza tym mi się wszystko podobało :)A no fakt tu też mogę się podpisać pod narzekaniem mojej muzy nad wymianą książek na LC :)Ale płyta stadionu w tym roku była nie czynna tylko i dla tego, że tydzień później był finał ligi europy na nim bądź co bądź ważniejsze święto na stadionie przyciągające setki tysięcy osób przed telewizorami. Z resztą widzieliśmy jak kładli trawę. A mi kolejki nie przeszkadzają ja zawsze tam poznaję nowych gadatliwych ludzi, a poza tym ja jestem "cwany i zawsze gdzieś na początek wskoczę, bo o kogoś tam znam xD" Jak na Flanaganie.

Ja: Zgadzam się, zapomniałam o plakietkach - zdecydowanie do poprawy!

JEDNA RADA DLA TARGOWICZÓW?


NP: Rada w jednym zdaniu: zaopatrz się w gotówkę (bo promocje nie porażają), przygotuj tarana (jak ja w tym roku - z przodu torebka, z tyłu plecak), weź znajomych... i widzimy się w 2016!

Ja: Bierzcie jak najlżejsze torby albo i walizkę, jak zrobiła to Natalia!

PK: Zgodzę się z Magdą - trzeba wziąć jak najlżejszą walizkę. Nie ma rady. Poza tym ewentualnie można zatrudnić tragarza. Nie można również zapomnieć o przejrzeniu całego planu targów przed ich początkiem. Lepiej nie przegapić ulubionego autora ;)

KI: Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że jeżeli dojeżdżacie z daleka to bierzcie ze sobą małą ilość ciuchów i wszystkich kosmetyków, a zostawcie miejsce na kupione książki... Tak, ja prawie się nie zmieściłam :P

Ja: Potwierdzam, musiałam słuchać biadolenia Kamili i oglądać jej pękającą w szwach torbę!

MP: Dobry i wygodny plecak do tego musi być bardzo pojemny :)Dużo magnezu to potem się ręce nie trzęsą. I chyba pozytywne nastawienie do innych ludzi :)

MB: Najważniejsze są wygodne buty. Cztery dni wystarczy żeby zrobić ładnych parę kilometrów, więc to jest najważniejsze. Do tego wygodne ubranie, torba, która pozwoli targać wszystkie książki. A i kupujcie pod koniec każdego dnia (chyba że czeka Was spotkanie z autorem), żeby nie targach książek przez cały dzień :)


Byliście na Targach? Może wybieracie się na krakowskie? Mieliście podobne odczucia co my? :)

1 komentarz:

  1. Zazdroszcze,ze bylisicie na targach, bede na krakowskich:D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...