niedziela, 24 maja 2015

"Opal" Jennifer L. Armentrout

"Opal" Jennifer L. Armentrout

Chcą zapanować nad światem, są źli do szpiku kości i wyglądają jak szkaradne stworki z zieloną, oślizgłą skórą rodem z  E.T.?

Jeśli tak wyobrażasz sobie kosmitów, musisz szybko nadrobić lekturę serii Lux, która pokazuje dużo bardziej interesującą historię przybyszy z  kosmosu. Nie zawsze są oni wzorem cnót, ale z pewnością patrzenie na nich nie wywołuje odruchów wymiotnych, a raczej omdlenia lub ślinotok.

Sięgnięcie po kolejną część przygód Daemona i Kate jest nieuniknione, biorąc pod uwagę tanie, ale jakże skutecznie chwyty autorki, które zostawiają czytelnika na krawędzi rozbicia emocjonalnego, każąc mu odliczać dni do premiery kolejnego tomu. Tak było w przypadku "Onyksu" i tak samo jest w przypadku "Opalu". A nawet lepiej. Albo gorzej, a z pewnością bardziej intensywnie.

Największą zaletą tej książki jest wątek romantyczny. Smutne? Prawdziwe, a sposób w jaki autorka prowadzi związek bohaterów jest całkiem niezły i chociaż czasem zakrawa o kicz, jest to kicz na zupełnie innym poziomie niż przy większości romansów paranormalnych. Napięcie pomiędzy bohaterami jest wyczuwalne już od pierwszego tomu, cały czas dostarczając czytelnikowi mnóstwa emocji, bo właśnie po to czyta się "Opal"

Nie można jednak pominąć wątku kosmitów, który na całe szczęście poprowadzony jest bardzo ciekawie, zupełnie inaczej niż przykładowo w "Intruzie", a Armentrout wystrzegała się inspirowania prozą swojej popularniejszej koleżanki, Stephenie Meyer, co wyszło jej na dobre. W porównaniu mogłaby wypaść niekorzystnie, a dzięki własnemu pomysłowi, pozwala czytelnikowi na odkrycie innej strony przybyszów z kosmosu. 

Jestem pewna, że Armentrout ma jeszcze wiele pomysłów i nie jeden raz zaskoczy czytelnika obrotem spraw, a on z radością się temu podda, chociaż może potem skończyć ze złamanym sercem. Czas przy lekturze "Opalu" leci jak szalony dzięki szybkiej akcji i ciągłym "umilaczom" w postaci Daemona. Kiedy tylko się pojawiał, strony od razu przewracały się jakoś szybciej.

Jest kilka rzeczy, które mocno irytują mnie w książkach, a przy lekturze "Opalu" co kilka stron miałam ochotę rzucić nim o ścianę z powodu najgorszej z nich. Jakiej? Ta powieść nie przeszła jakiejkolwiek korekty, a tłumaczenie też nie stoi na zbyt wysokim poziomie. Przykład: "to się zmieni w rozmowę - argumentację - na osobności"[1] - jestem pewna (a nawet to sprawdziłam), że w oryginale autorka użyła słowa argument jako "kłótnia", ale najwyraźniej tłumaczka tego nie wyłapała. 

Takich kwiatków jest więcej i niestety wpłynęły na moją ocenę. Nie będę ich tu wymieniać, jestem pewna, że każdy bardziej uważny czytelnik z łatwością, niestety, je wychwyci. Armentrout nie zasłużyła sobie na takie skrzywdzenie jej pracy, bo fabuła, odzywki Daemona, po których śmieję się na głos i nagłe zwroty akcji nie powinny być przesłonione nieudolnym tłumaczeniem i błędami, których nie wyłapała korekta, jeśli w ogóle się odbyła.

Pomijając kwestie polskiego wydania, na które autorka nie miała najmniejszego wpływu, "Opal" spełnił moje oczekiwania. Dostałam powieść, od której ciężko się oderwać, napięcie pomiędzy bohaterami sięgało zenitu, Katy starała się być mniej denerwująca, a Daemon... on nawet nie musiał się starać, żeby oczarować wszystkie czytelniczki. Pokazuje inną, bardziej romantyczną stronę swojej natury, nie tracąc przy tym pazura.
 
Jeśli chcesz miło spędzić czas, zatracić się w lekturze na długie godziny, śmiać się i płakać albo po prostu czytałeś poprzednie tomy "Opal" jest dla ciebie. Nie odpowiadam za ewentualne ubytki spowodowane wyrywaniem sobie włosów z głowy, bo kolejny tom dopiero (już?)  w lipcu!


[1] str. 296, "Opal" J. L. Armentrout, wyd. Filia 2015

Ocena: 7/10

10 komentarzy:

  1. Nie miałam jeszcze okazji dorwać "Opalu" w bibliotece, ale jak tylko się tam wybiorę, to chyba poszukam :) Jestem po lekturze "Onyksu", który choć mi się podobał, to był znacznie słabszy od pierwszej części i odechciało mi się tej serii. Ale Twoja recenzja pozytywnie mnie do niej znów nastawiła.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój MUST READ! Ale przede mną jeszcze tom drugi!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest w niej coś przyciągającego, kosmicznego :d Ten cały szum jaki wywołuje staje się męczący, chyba tylko ja jedyna nie wiem o co chodzi. Dlatego zapoluję, choć lista tych do zdobycia pomału zaczyna mnie przerażać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę w końcu przeczytać serię Lux. Szkoda tylko, że polska wersja jest trochę nieudolna :(
    Galeria Książek - zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A dla mnie Opal to 9/10 ;) Czytałam w oryginale kiedy jeszcze nie było polskiego wydania i byłam naprawdę zachwycona. Teraz sama zaopatrzyłam się we wszystkie tomy, które zostały dotychczas wydane w Polsce. Nie jest to literatura wysokich lotów ale mi się bardzo podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem w trakcie czytania Opalu ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę w końcu nadrobić zaległości z poprzednim tomem :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakoś mi do niej nie jest po drodze. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Strasznie podobają mi się te wykresiki i tabelki ^^ Co do książki - sama jej jeszcze nie czytałam. Jestem dopiero po pierwszym tomie, ale dwa kolejne już leżą na mojej półce. Słyszałam, że bardzo emocjonujące. Ale na tłumaczenie i błędy jakoś nie zwróciłam specjalnej uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  10. Cóż, czytałam już ogrom pozytywnych recenzji tej książki, ale nie mogę się przekonać, by po to sięgnąć.

    porozamawiajmy-o-ksiazkach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...