niedziela, 19 kwietnia 2015

"DUFF" Kody Keplinger


"DUFF" Kody Keplinger



Czy wiesz jak wpływają na ludzi naklejone na nich etykiety? Jeśli inni uznają cie za pomocnego jest większe prawdopodobieństwo, że jeszcze tego samego dnia pomożesz sąsiadce zanieść zakupy.
Niestety, działa to też w drugą stronę. Kujon, pustak, grubas, pięknisia. Te określenia słyszał na żywo chyba każdy, niezależnie od wieku. Lubimy szufladkować ludzi, podporządkowując ich ustalonym już wcześniej kategoriom, sami też czujemy się lepiej mając grupę, do której należymy, choć nie zawsze dana etykietka jest powodem do chwały. A jeszcze częściej jest po prostu nieprawdziwa.

Liceum to trudny okres, można je wręcz nazwać szkołą przetrwania, bo niektórzy zrobią naprawdę wiele dla wspięcia się po kolejnych szczeblach drabiny społecznej, nawet jeśli ten awans jest obkupiony spychaniem z niej innych, stojących nam na drodze. Czasem życie społeczne danej osoby zostaje przekreślone jedną głupią decyzją i bum! Etykietka gotowa do nalepienia, a Kate, Brian czy Tom nie mają co liczyć na bycie w licealnej elicie czy popularność, chyba, że pojawi się ktoś, kto sprawi, że ich imiona szybko pójdą w zapomnienie. Ofiarą jednej z takich łatek jest Bianca, która dowiaduje się od kolegi ze szkoły, że w swojej grupie przyjaciółek jest DUFFem - tą brzydką i grubą, niekoniecznie dosłownie. To często najmniej atrakcyjna, najcichsza dziewczyna w grupie, która sprawia, że nieco ładniejsze koleżanki błyszczą na jej tle. Niestety, czasem im mniej wiesz tym lepiej śpisz, tak też było w przypadku głównej bohaterki, która ogłupiała i starała się pozbyć tej etykietki, obrażając się na cały świat.

Bianca to jedna z najgłupszych bohaterek jaką spotkałam w literaturze młodzieżowej, a o ten tytuł walczy naprawdę wiele postaci. Niestety, jej brak rozumu i niekonsekwencja nie przeszkadzają jej w ciągłym wywyższaniu się i powtarzanej co chwilę mantrze "Nie jestem jak inne dziewczyny".
Nijak ma się to do rzeczywistości, bo Bianca robi dokładnie to samo co jej rówieśniczki, z ta różnicą, ze przekonuje siebie i wszystkich dookoła, że tak nie jest. Walczy o uwagę szkolnego przystojniaka, musi radzić sobie z problemami w rodzinie i zdecydować co chce robić w życiu. W takiej kolejności. Rzuca zdzirami na lewo i prawo, tuż po stosunku z chłopakiem, z którym nie rozmawiała nigdy dłużej niż kilka minut. O ile nie cierpi na schizofrenię - a nic innego na to nie wskazywało - to dodatkowo otrzymuje tytuł królowej hipokryzji. Jej przyjaciółki, które zawsze pomagały jej kiedy tego potrzebowała - chociaż zupełnie olewa je dla faceta, a czasem nawet bez konkretnego powodu - boją się porozmawiać z nią o tym, żeby przypadkiem nie wywołać ataku gniewu czy potoku wyzwisk. Bianca zdaje sobie z tego sprawę i choć chwilowo jest zszokowana, nie zmienia swojego zachowania.

Wątek romantyczny kręci się wokół jednej rzeczy - seksu. Nic innego nie łączy bohaterów - przynajmniej początkowo. Ciągłe obrażanie drugiej osoby - w wykonaniu naszej Bianci - i napastowanie seksualne, - cały czas ona! - po którym dodatkowo uderza zupełnie zagubionego chłopaka, wydają się przepisem na idealnie toksyczny związek. Brzydkie kaczątko i najprzystojniejszy chłopak w szkole, który zaliczył już trzy czwarte drużyny cheerleaderek daje się uwikłać w mało korzystny układ, z którego coraz ciężej mu się wyplątać.

Bohaterowie maja dość poważne problemy ze sobą i rodziną, a także zrozumieniem kim są i co chcą robić w życiu. Na tych właśnie wątkach  mogła skupić się autorka, zamiast nieudolnie pchać Biancę w ramiona chłopaka, którego - jak powtarza w każdej rozmowie przynajmniej dwukrotnie - nienawidzi. W tym przypadku zdecydowanie widać cienką granicę pomiędzy nienawiścią, a namiętnością, co dodawało całej sytuacji nieco uroku, ale i tak wydawała się zupełnie absurdalna.

Styl autorki nieudolnie starał się oddawać realia języka młodzieżowego, ale wyszedł wulgarnie i mało oryginalnie. Owszem, "Duff" czyta się bardzo szybko i łatwo, ale to nie wystarczy,  żeby książka była godna polecenia. Znam wiele młodzieżówek, których nie można odłożyć, bo tak angażują czytelnika, z dużo bardziej kompleksowymi bohaterami i o wiele ciekawszą fabułą. Jedyne co trzeba przyznać Keplinger - potrafi rozśmieszyć, czasem bardziej głupotą całej sytuacji niż celowym komizmem, ale mimo wszytko kilka razy zdarzyło mi się uśmiechnąć.

"Duff" to idealny materiał na młodzieżową komedię, ale nie sprawdza się w formie książkowej. Niestety, autorka nie czaruje ani stylem, ani przedstawieniem świata. Główna bohaterka potrafi narzekać i obrażać wszystkich dookoła, choć sama jest oczywiście nietykalna. Jeśli szukasz lektury osadzonej w realiach liceum, gdzie każda dziewczyna - oprócz Bianki oczywiście - to zdzira, nie zawiedziecie się. "Duff", w wzbudzającej dużo negatywnych skojarzeń literaturze młodzieżowej, reprezentuje wszystko co w niej najgorsze. Mimo wszystko, "Duff" porwała serca wielu osób i niechętnie przyznam, że częściowo rozumiem dlaczego, więc możecie podjąć ryzyko. Ja ostrzegałam!

Ocena: 4/10


Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Mira.

10 komentarzy:

  1. Czytałam i... Bianca potrafi irytować - mnie akurat bardziej raziło to, jak zaprzeczała temu, że nie poradzi sobie sama w takim układzie z ojcem, kiedy ten wrócił do nałogu - chciała go chronić... ale w tych okolicznościach to trudne do zrozumienia, a szczególnie w jednej sytuacji, gdzie akurat pomógł Wesley, mogłoby być niebezpiecznie. Co do tej relacji z panem W. - taki znalazła sposób aby odreagować. Dla mnie największą wadą tej powieści jest jej niejednolitość: początek jak z komedii, potem mroczny środek, a końcówka... znów niczym w komedii romantycznej - mimo to jestem ciekawa, jak to wyszło w kinie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej, tak słabo? Będę czytać po angielsku, zobaczymy...
    @Waniliowe Czytadła

    OdpowiedzUsuń
  3. A myślałam że to taka cudowna ksiażka ;D
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Uu widzę, że nie zostawiłaś suchej nitki ;) Ale po obejrzeniu fragmentu filmu nie spodziewałam się cudów. No cóż, często niestety literatura na tym poziomie zyskuje większą sławę niż ta wartościowa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że język jest taki wulgarny. Sama nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
  6. dzieki, lubie twoj blog, i 3w1 jest genialne

    OdpowiedzUsuń
  7. Chciałabym poznać najgłupszą bohaterkę książek :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda, że nie wypada zbyt dobrze, miałam na nią ochotę :(
    http://chcecosznaczyc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Hmm.. Myślałam, że książka będzie lepsza ;-) z pewnością obejrzę film.. Wiadomo, zawsze będą fani książki i filmu.. Np "Love Rosie".. Tyle osób się zachwycało, a dla mnie to było słabe xD

    OdpowiedzUsuń
  10. O kuuurczę. To chyba pierwsza do tego stopnia negatywna opinia o tej powieści, jaką czytam. :o Trochę zabiłaś mój zapał dziewczyno, ale mimo wszystko chcę poznać DUFF. Może dlatego, że po części mam skłonności masochistyczne, ale głównie dla lekkości książki. I dlatego, że chcę film obejrzeć. A wiadomo, że najpierw pierwowzór wypadałoby poznać. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...