niedziela, 8 lutego 2015

"Splątany Warkocz Bereniki" Anna Gruszka


"Splątany Warkocz Bereniki"
Anna Gruszka



"W III wieku p.n.e. królowa Berenika obcięła swój warkocz i złożyła go na ołtarzu w podziękowaniu bogom za szczęśliwy powrót z wojny ukochanego męża. Współczesne Bereniki nie obcinają włosów. Współczesne Bereniki plączą swoje włosy i życie, żeby stworzyć siebie na nowo.
Robią sobie tatuaże i rozbierane sesje zdjęciowe. Palą papierosy, piją alkohol i uprawiają seks. Są królowymi imprez i słuchają głośnej muzyki. W chwilach załamania cierpią na bezsenność, mają zaburzenia łaknienia i wysyłają rozpaczliwe maile. Są ambitne, niezależne i nie znają w niczym umiaru. Zdradzają, chociaż bardzo kochają. Współczesne Bereniki robią straszne głupoty, żeby zagłuszyć tęsknotę. Wszystkie czekają na ukochanego."

Starożytne legendy spotykają czasy współczesne. Okazuje się, że niewiele różnimy się od ludzi zamieszkujących Ziemię tysiące lat temu. Brzmi świetnie, prawda? Zaczynanie recenzji od opisu wydawniczego nie jest moją domeną, ale w tym wypadku bardzo przypadł mi do gustu, dużo bardziej niż sama książka... 


Nika zna Piotra od dziecka, wszystko robili razem, do czasu. Kiedy wytwarza się między nimi więź wykraczająca poza ramy akceptowalne przez rodziców i przyjaciół, wiedzą, że powinni znaleźć sposób na powstrzymanie rosnącego między nimi coraz szybciej pożądania. A może jest już za późno?

Nika, główna bohaterka, to jeden z wielu minusów tej książki. Osoba, która z pozoru mogłaby być wzorem dla wielu dzisiejszych kobiet - dużo sukcesów na koncie, wysokie ambicje, świetne ciało, wyzwolony umysł, wysoka samoocena i samokontrola na poziomie mistrzyni... do czasu. Im lepiej poznawałam Nikę, tym trudniej było mi ją znosić. Każda z jej zalet zdawała się zanikać, a niektóre wielkie słowa, które zostały użyte do opisu bohaterki, nie miały żadnego pokrycia w jej czynach. Wyidealizowane postacie najczęściej mnie odrzucają, ale nie powinno się przesadzać w drugą stronę. Mimo wszystkich wad, dziewczyna jest bardzo realistycznie napisaną bohaterką, która mogłaby wyskoczyć z nami na piwo czy do kina.

Liczyłam na to, że tytuł powieści i jego symbolika będą miały większe znaczenie dla powieści, bo ten całkiem interesujący wątek został szybko przerwany. Jedna z niewielu zalet została zniesiona do poziomu niepotrzebnej informacji. Autorka miała naprawdę sporo szans na dokładne opisanie wątków innych niż seks. W końcu 600 stron to jak na praktycznie jednowątkową historię więcej niż potrzeba. Dużo więcej, co było widać po niepotrzebnych wstawkach, miałkich opisach i niewnoszących nic do powieści dialogach.

Literatura erotyczna ma przede wszystkim budzić emocje, angażować czytelnika na poziomie umysłowym oraz co ważniejsze poruszyć serce. Splątany warkocz Bereniki tego nie robi. Zazwyczaj takie powieści czytam "na jeden raz", nawet jeśli ich objętość początkowo przeraża. Jednak tutaj było inaczej. Dlaczego? Nie mogłam wczuć się w historię, ciężko było mi utożsamić się z bohaterką, a jej obiekt westchnień sprawiał wrażenie - przeciętnego i mało pociągającego. Owszem, autorka skupiła się głównie, a w sumie tylko, na zaletach Piotra, a mimo wszystko pozostałam wobec niego obojętna. Obojętność to najgorszy ze stanów, w jaki może wprawiać książka, bo oznacza to, że była tylko ciągłym tekstem, nieprzekładającym się na uczucia czytelnika. Przewidywalność to cecha wpisana do gatunku, ale mimo wszystko autorka mogła postarać się o trochę bardziej skomplikowaną fabułę.

Splątany warkocz Bereniki z pewnością nie zadowoli wybrednych czytelników, nie sądzę, żeby podbił serca nawet miłośniczek literatury erotycznej. Jeśli jednak lubicie dłuższe romanse, w których scen erotycznych jest mniej niż można by się tego spodziewać - na całe szczęście, bo ich wykonanie pozostawia wiele do życzenia - a nie mieliście jeszcze okazji poznać wielu tytułów z tego gatunku... mimo wszystko odradzam! Lepiej zacząć swoją przygodę od ciekawszej, bardziej złożonej powieści, bo takie istnieją. Jest tylko jeden wyjątek, w którym rozważyłabym kupienie tej pozycji - uwielbiacie erotyki wszelkiego typu, a harlequiny stanowią dla was chleb powszedni i lubicie mieć na półce piękne wydane książki. Przynajmniej okładka upiększy waszą biblioteczkę, bo Papierowy Księżyc ma wspaniałych grafików. Szkoda, że treść rozczarowuje, nawet tak ślicznie ubrana. Jeśli szukacie kolejnych "50 twarzy Grey'a" rozczarujecie się. Jestem ciekawa jak wytwór Anny Gruszki oceniliby ci, którzy a taką determinacją dawali wcześniej wspomnianemu bestsellerowi tak niskie noty.

Gatunek nie definiuje jakości - nie każdy romans to gniot, tak samo jak nie każdy klasyk zasługuje na swoje miano, ale Splątany warkocz Bereniki to jeden z gorszych przykładów literatury erotycznej. 

Ocena: 4/10

15 komentarzy:

  1. Ja odniosłam wrażenie, że cała ta miłość to był tylko seks. Niby mówili, jak się kochają, ale za chwilę uprawiali trzy stosunki dla udowodnienia tego uczucia. Kiepsko.

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam wielką ochotę na tę powieść, ale później spotykałam w większości mało pochlebne opinie, i mój zapał został trochę ugaszony. Jednak, nie wykluczam, że kiedyś w przyszłości sięgnę po nią aby przekonać się na własnej skórze jaka ona jest :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam praktycznie same negatywne opinie tej książki :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja miło spędziłam czas w jej towarzystwie choć nie zachwyciła mnie i nie "wyryła" się w mojej pamięci

    OdpowiedzUsuń
  5. A mnie akurat ta książka przypadła do gustu. Co prawda na tle innych erotyków wypada przeciętnie, niemniej jak na debiut autorki, nie jest źle.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam jedną bardzo pozytywną opinię tej książki, a tu Twoja już nie tak pozytywna... Odpuszczę sobie ją raczej.

    OdpowiedzUsuń
  7. O rany. Słyszałam o tej książce wiele nieprzychylnych słów, także twoja opinia nie powinna mnie tak zszokować, a jednak. :D W każdym razie, na razie sobie odpuszczę ten tytuł - niezbyt lubię wkurzające bohaterki - a może kiedyś się jednak skuszę. Nie wiem. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  8. Nieee, na pewno odpuszczę tę książkę :))

    OdpowiedzUsuń
  9. "Splątany warkocz..." u mnie nadal czeka na lekturę. Pnie się w górę stosu i w końcu po niego sięgnę. Ciekawe, czy będę miała takie same odczucia jak ty :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj, kolejna nieprzychylna recenzja. Cóż, posłucham blogosfery i będę się trzymała z daleka. Zdecydowanie jestem wybrednym czytelnikiem, więc nie sądzę, że mogłaby mnie urzec. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. No cóż, książki pisane na fali jakiejś mody nigdy nie będą dobre, a coś czuję, że z tą lekturą tak właśnie jest. Na niekorzyść autorki działa również fakt, że wstydzi się podać swoje prawdziwe nazwisko i pisze pod pseudonimem. Hmm... ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ojoj... Z każdą recenzją coraz gorzej odbieram tę książkę, a szkoda bo okładka i blurb kupiły mnie w całości. Tym razem, mimo uwielbienia dla erotyków i Greya, chyba się nie skuszę... I masz rację, słaby erotyk powinien przeczytać ktoś, kto wiesza psy na Greyu, może zmieniłby zdanie. A przecież tego typu literatura ma za zadanie tylko umilić czas, a nie zmienić życie ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Byłam tak zainteresowana tą książką, a zbiera same negatywne recenzje. Przeszła mi chęć na wydanie 45 zł.
    Jako fanka Greya i osoba, która chętnie sięga po literaturę erotyczną chyba tutaj jednak spasuję. Zgadzam się z Tobą i z Lustrem Rzeczywistości, że takie książki powinny zostać zestawione z Greyem, by okazać, o ile lepsze jest 50 twarzy od 50 innych książek na podobny temat.

    OdpowiedzUsuń
  14. Tej książki nigdy nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...