piątek, 21 listopada 2014

*PRZEDPREMIEROWO* 'All our yesterdays' Cristin Terrill



*PRZEDPREMIEROWO*
'All our yesterdays' Cristin Terrill



Grupa nastolatków podróżująca w czasie, żeby ocalić świat, szczypta miłości, bohaterowie cechujący się lojalnością i odwagą, chociaż zdarza im się popełniać błędy. Brzmi banalnie? Może, ale 'All our yesterdays' pokazuje znane wszystkim schematy w nieco innej odsłonie, dając bardzo ciekawy wynik.

Podróże w czasie zdają się być tematem mocno oklepanym. Co można jeszcze wymyślić, skoro powstało miliony filmów, książek, seriali, wykorzystując ten motyw jako główny bądź poboczny? Czy da się pobić kultowego 'Doctora Who'? Jak widać, ciężko nie zahaczyć tu o powtarzalność, ale Cristin Terrill udało się wybrnąć z tej sytuacji całkiem nieźle. Chociaż jej książka zdecydowanie nie znajdzie się w kanonie literatury, ani na pierwszych pozycjach list o skokach w czasoprzestrzeni, miło spędziłam z nią czas i nie żałuję ani chwili. Z pewnością mogłabym znaleźć wiele lepszych tytułów umilających jesienne wieczory, ale przypadkowo sięgnęłam właśnie po 'All our yesterdays', nie zdając sobie sprawy z tematyki powieści. Oczekiwałam przykładowej antyutopii, bo jak widać czytanie opisów z tylnej strony okładki jest mi obce. Moje lenistwo popłaciło, bo choć element zaskoczenia początkowo zniechęcił mnie do lektury, szybko przekonałam się, że ktoś wiedział, że to idealna pozycja dla mnie.

Książka nie jest jakoś szczególnie dobra - schematyczna, nieco przewidywalna, choć potrafi zaskoczyć, czasem ociera się o banał. Ma jednak w sobie coś, co sprawia, że nie można odłożyć jej na bok i zostaje w pamięci chwilę dłużej niż przeciętna lektura. Stety, niestety, nie jest to jedynym wyznacznikiem mojej oceny książki, więc dostała ode mnie raczej przeciętną notę. Czy to znaczy, że mi się nie podobała, czegoś jej brakowało? Absolutnie nie, ale przykładowo, kiedy wyjdzie kolejna część, nie znajdziecie mnie w kolejce, niecierpliwie czekając. Jeśli wpadnie mi w ręce - jasne, czemu nie, sama mam jednak znikomą chęć do tej pozycji. Zdaje się jednak, że autorka porzuciła ten pomysł, z czego się cieszę, bo nie wszyscy pisarze wiedzą, kiedy odpuścić. Wydaje mi się, że udało jej się przekazać to co miała do napisania w jednym tomie, a ciągnięcie sprawy dalej mogłoby zepsuć moje zdanie o powieści.

Akcja rozwija się dość nierównomiernie. Początek jest raczej powolny i zupełnie nie zapowiada tego, co dostaniemy potem. Co to będzie? Mnóstwo zwrotów akcji, ogromny rozwój bohaterów - częściowo związany z elementem podróży w czasie, ogromną dawkę emocji, naszpikowaną akcją końcówkę i jeszcze więcej. Każdy rozdział to nowa przygoda, autorka umiejętnie operowała łączeniem przeszłości z teraźniejszością, tworząc bardzo przyjemną i trzymającą w napięciu historię, opowiadaną z dwóch perspektyw. Dużo ciekawsza i dojrzalsza była wersja Em, ale codzienne zmagania Mariny tylko podkreślały różnice pomiędzy Em i Mariną. Były one ogromne, jak w przypadku wielu bohaterów, przewijających się na kartach powieści.

'All our yesterdays' nie jest genialną książką, nie nazwałabym jej nawet bardzo dobrą. Jednak to powieść z rodzaju tych, którym wiele się wybacza i miło wspomina, przymykając oko na nieścisłości i słabe strony. Jeśli szukacie rozrywki na wieczór, nie oczekując genialnego stylu i wielopoziomowej, niemożliwej do przewidzenia fabuły, z pewnością skończycie lekturę zadowoleni. Ta niepozorna pozycja wywarła na mnie bardzo dobre wrażenie i pozwoliła na chwilę oderwać się od rzeczywistości.

 

Ocena: 7/10

2 komentarze:

  1. Nie słyszałam o niej wcześniej, ale to moje klimaty, przeczytam jak wydadzą w pl ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. O! Tę książkę mam ochotę poznać ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...