niedziela, 12 października 2014

"Zostań, jeśli kochasz" Gayle Forman

"Zostań, jeśli kochasz" Gayle Forman



Wyobraź sobie koncert wiolonczelowy. Zaczyna się pięknie, choć nieco banalnie ­­­- Cztery Pory Roku Vivaldiego. Kolejne utwory są trochę bardziej ambitne i nie jesteś już w stanie ich rozpoznać. To dobrze, im mniej znajomych elementów tym łatwiej wczuć się w muzykę bez uprzedzeń. Nieco nostalgiczne piosenki przeciągają się, każda trwa jakby kilka sekund za długo i nagle... trach. Fałszywa nuta, potem kolejna i jeszcze jedna. Wreszcie instrument zupełnie się buntuje, pod wpływem nieumiejętnego artysty wydaje z siebie przenikliwy pisk. Koniec koncertu. Żałujesz, że zostałeś do końca.
 
"Zostań, jeśli kochasz" to w założeniu powieść o trudnych wyborach, miłości, związkach. Rodzina siedemnastoletniej Mii ma tragiczny w skutkach wypadek samochodowy. Dziewczyna dostaje jednak niezwykłą, drugą szansę - może zdecydować czy zostanie na ziemi, razem z pozostałymi bliskimi czy może dołączy do tych, z którymi powinna być od pamiętnego dnia. Całą książkę zastanawia się co zrobić, pokazując nam swoje życie sprzed wypadku. Biedaczka, wybór nie jest łatwy, o czym wielokrotnie nam przypomni. (Będzie na to dużo czasu, bo podjęcie decyzji zajmuje jej więcej niż przeciętnemu człowiekowi znalezienie pracy. No, chyba, że jest muzykiem, wtedy może konkurować z Mią.)

Główna bohaterka to główny problem tej książki. Mia ma kilka zasadniczych wad, a najgorszą z nich jest głupota. Całkowita głupota siedemnastoletniej dziewczynki, nie wiedzącej co ze sobą zrobić. Rozumiem, znajduje się w niesamowicie trudnej, niemożliwej do wyobrażenia sobie sytuacji, a byciem duchem mogło wpłynąć na pewne partie jej mózgu, odpowiadające za logiczne myślenie. Ta wymówka nie działa przy często pojawiających się wstawkach z przeszłości. Praktycznie cała powieść to jedna, wielka retrospekcja. Ukazuje ona Mię w jeszcze gorszym świetle, okazuje się bowiem, że od zawsze decyzje jakie podejmowała, kierowane były egoizmem oraz jej wygodą. Oddaniem i empatią dziewczyny może cieszyć się tylko Teddy, młodszy brat. Mia nie oszczędza  ani chłopaka, ani przyjaciółki. 

Przypomina trochę zagubioną sierotkę Marysię, potrzebującą ciągłej uwagi i zapewnień o miłości. Z pewnością nieco przesadzam, ale chcę jak najbardziej obrazowo przedstawić charakter tej średnio udanej, wysoce irytującej postaci. Zdecydowanie nie wybrałabym jej na przyjaciółkę. Na pewne rzeczy nie da się przymknąć oka, ale wczuwając się w młodą artystkę, można polubić ją odrobinę bardziej. Bez swojej wiolonczeli, byłaby całkowicie spisana na straty. Dzięki pasji i poświęceniu budzi szacunek, pokazując się z tej wrażliwej, dobrej strony.

Od początku można odnieść wrażenie, że dziewczyna ceni tylko rodzinę, szczególnie Teddy'ego, a ukochanego i najlepszą przyjaciółkę traktuje co najmniej dziwacznie. Sposób w jaki poznała jedynych ważnych w swoim życiu ludzi, którzy nie są jej krewnymi, wskazuje na nie tyle skrajny introwertyzm, co całkowity brak kompetencji społecznych, nawet tych na podstawowym poziomie. (Chyba, że to ze mną jest coś nie tak, bo z potencjalnymi przyjaciółmi zazwyczaj rozmawiam, zanim przywalę im w twarz. Uciekanie przed chłopakiem przez pół roku też wydaje mi się niecodziennym pomysłem.)

Muzyka była elementem, który uratował tę powieść od tragicznego poziomu. Dzięki umiejętnie wkomponowanym wstawkom i nawiązaniom do różnych piosenek i wykonawców, całość była przyjemna w odbiorze. No, prawie. Obcy ludzie połączeni ideą porozumienia się na poziomie artystycznym to dość romantyczna idea, ale przedstawiona w banalny i słabo rozwinięty sposób. Mimo wszystko to najciekawsza część książki i jedyne co się autorce udało.

Podsumowując, powieści "Zostań, jeśli kochasz" nie mogę polecić nikomu. Wbrew szumnym zapowiedziom na okładce, wcale mnie nie wzruszyła, a jeśli miałabym płakać to nad głupotą Mii, nie tragizmem sytuacji. Wywody głównej bohaterki to niezmienne powtarzanie tego samego, jakby czytelnik nie zdążył zrozumieć tych nużących monologów już za pierwszym razem. (Dobra, czasem nie miałam pojęcia o co tej dziewczynie chodzi, ale za dziesiątym razem, rozumiałam ją chyba lepiej niż ona siebie sama.) Książka miała potencjał, a element muzyczny, łączący pokolenia i obcych ludzi, był jedynym powodem, dla którego ją dokończyłam i nie zmieszałam z błotem (tak całkowicie). Czyta się ją szybko, głównie ze względu na małą ilość stron i brak treści. Nie jest to najgorsza powieść jaką czytałam, ale z pewnością nie nazwałabym jej genialną, świetną czy nawet dobrą. Czym tu się zachwycać?

Ocena: 5,5/10

11 komentarzy:

  1. Już niedługo idę na film i nie mogę się doczekać ;)

    http://czytacznaczy-zyc-drugi-raz.blogspot.com ZAPRASZAM DO MNIE

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam tę książkę już parę lat temu, więc nie wiem, jak odebrałabym ją teraz, ale wtedy bardzo mi się spodobała. Przywiązanie Mii do rodziny odebrałam w trochę inny sposób, moim zdaniem Gayle Forman jako jedna z nielicznych autorek YA pokazała, że rodzina pełni w życiu młodych ludzi ważną rolę, bo jednak w znakomitej większości takich książek rodzice czy rodzeństwo albo nie pojawiają się wcale, albo tylko przemykają gdzieś w tle. Chyba muszę jeszcze raz przeczytać "Jeśli zostanę", bo jestem ciekawa, jak teraz odebrałabym tę książkę i zachowanie Mii. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, co do pokazania wątku rodzinnego w nowym dla YA świetle, ale to nie wystarczyło.

      Usuń
  3. Nareszcie ktoś ma o tej książce podobne zdanie co ja! Każdy tylko się zachwyca tą książką, a ja za nic w świecie nie mogę dostrzec w niej tej wyjątkowości, o której piszą. Fakt, mnie Mia denerwowała swoim zachowaniem oraz swoim podejściem do życia. Żyć czy nie żyć? Jak tak można?
    Mi się chyba nic w tej książce nie podobało i nie rozumiem tego szumu wokół niej. Tej książce mówię NIE.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdziwiłam się twoją opinią. Tyle było zachwytów wszędzie, premiera filmu to w ogóle dziki szał. Spodziewałam się czegoś co najmniej na miarę "Gwiazd naszych wina".

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwsza niezbyt pozytywna recenzja tej powieści. Dobrze, że na razie ją sobie odpuściłam. Może kiedyś, jak szum opadnie...

    OdpowiedzUsuń
  6. Dotychczas czytałam pozytywne opinie, ta jest niezbyt dobrze nastrajająca na lekturę.. Cóż, z pewnością przeczytam żeby sprawdzić, jak ja ją odbiorę :)

    Zapraszam do mnie: http://kulturka-maialis.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Słyszałam już sporo o tej pozycji. Jedni ją chwalą, inni ganią. Aż ciekawa jestem jak ja bym ją odebrała. Rozejrzę się za nią...

    OdpowiedzUsuń
  8. nie urzekła mnie ta ksiazka w ogóle, ani historia ani pomysl a juz na pewno nei watek milosny ktorego nie ma , on ja kocha a ona jest zdziwiona ze on ja kocha

    OdpowiedzUsuń
  9. Planuję niedługo i przeczytać i obejrzeć :) Jestem jej bardzo ciekawa!

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie ciągnie mnie do tej książki :-)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...