środa, 30 lipca 2014

"Rejestr złoczyńców" Magda Durda

"Rejestr złoczyńców" Magda Durda

 

Autor: Magda Durda

Tytuł: "Rejestr złoczyńców"

Wydawnictwo: Oficynka

Ilość stron: 304

"Bacz swego powołania Czyś możny pan, czy rzezimieszek plugawy, jednaka ci droga ku śmierci. Lecz najważniejsze, co na swej drodze czynisz, przeto bacz swego powołania, a pracuj do zdechu. Nie ubolewaj, jeśli nie dany ci piękny żywot rycerski i rycerska chwała, która przez bardów opiewana i kronikarzy spisywana. Na pragnących sławy poczciwych złodziejaszków czeka „Rejestr złoczyńców”, w którym wielkie ich dokonania zostaną po wsze wieki upamiętnione.

Wejrzyj i sprawdź, jakie sowizdrzalskie koncepta złoczyńcy miewali, by z odwagą i humorem zmierzać ku swojemu przeznaczeniu. 

Magda Durda – poszukiwana za włamania do świątyni wiedzy, kradzieże pomysłów oraz składanie fałszywych zeznań. Podaje się za autorkę powieści zatytułowanej „Psiastoria”, zbioru baśni pt. „Baśnięta” oraz kilku dramatów. Utrzymuje, że za ten „O Orle Nielocie, który miał lęk wysokości” otrzymała wyróżnienie w XXII Konkursie na Sztukę Teatralną dla Dzieci i Młodzieży organizowanym przez Centrum Sztuki Dziecka w Poznaniu. Podejrzewana o rozpowszechnianie zmyślonych historii twierdzi, że w „Rejestrze złoczyńców” wykorzystała opisy prawdziwych zdarzeń, aczkolwiek bohaterowie występujący w tej opowieści mogli cokolwiek z prawdą się mijać."

Fach złodziejski to bardzo trudna sztuka, dlatego tylko nieliczni podejmują się tego zajęcia. Jedni dlatego, że są wprost stworzeni do kradzieży, a od dzieciństwa wyjadali ciastka z szafki w kuchni, drudzy z braku innej możliwości. Ciężko stwierdzić do jakiej grupy zalicza się główny bohater, ale z pewnością wie on jak czerpać przyjemność ze swojej sytuacji. Pokazuje nam on jak wygląda codzienne życie przestępcy, ale więcej tam przygodnych nocy pełnych uciech z paniami do towarzystwa i litrów alkoholu niż samych występków, co dość mocno mnie zawiodło.

"To nawet dobry sposób, by przetrwać zły dzień, trzeba zaczekać, aż nadejdzie nowy, który się lepszym okazać może."

Coś co rzuca się w oczy już po przeczytaniu opisu i krótkiej prezentacji autorki to język jakim pisana jest książka. Całość tekstu wystylizowano na starodawną oraz naszpikowano archaizmami, przestawionym szykiem i nietypową składnią. Owszem, z pewnością autorka długo pracowała nad tym efektem i widać, że konsekwentnie stosuje się do pierwotnego zamysłu. Z pewnością wyróżnia to "Rejestr Złoczyńców" od innych pozycji na rynku i tworzy klimat nie do oddania zwyczajną stylistyką.

Niestety, sprawiło to, że książkę czyta się zdecydowanie ciężej,  nieco wolniej, a mnie pozbawiło pełni przyjemności z lektury. Przy dłuższym czasie czytania po prostu musiałam robić sobie przerwę, chociaż po kilkudziesięciu stronach zdążyłam się już przyzwyczaić do stylu Magdy Durdy. To co dla jednych stanie się największym atutem tego tytułu, innych z pewnością zniechęci już po kilku stronach. Najpierwej całą tę recenzyję językiem takowym zapisać chęć miałam, jeno prędko tego zadania zaniechałam i najzwyczajniej w świecie poczęłam dzisiejszą mową zapisu dokonywać. 

Są jednak pewne rzeczy, dla których prawie że warto było przebrnąć przez pozostałe, monotonne fragmenty powieści. Chodzi mi tu głównie o humor głównego bohatera, sprawiający, że kilkukrotnie zdarzyło mi się zaśmiać na głos. Okładka i opis zapowiadają coś dużo bardziej mrocznego i tajemniczego, a niestety - poza kilkoma fragmentami - tego nie dostaniemy. Autorka ma jednak duży potencjał, który w tej powieści raczej nie został do końca wykorzystany.

Podsumowując, "Rejestr Złoczyńców" polecam miłośnikom tego konkretnego gatunku, a przede wszystkim osobom, którym powieści o średniowiecznych i nieco późniejszych złodziejach nigdy się nie nudzą. Nie wydaje mi się jednak, by poza specyficzną stylistyką książka Magdy Durdy wyróżniała się znacznie spośród wielu innych tytułów o tej tematyce. Czas spędzony z powieścią wolałabym jednak przeznaczyć na lekturę "Robin Hooda" czy innej klasycznej baśni. "Rejestr Złoczyńców" powtarza te same schematy i zagrywki, podając je w nieco innej formie, jaką jest szczypta pikanterii i duża garść nierządów wszelkiego rodzaju. Czy to jednak wystarczy?

Ocena: 4/10


Za egzemplarz recenzencki dziękuję portalowi Sztukater oraz Wydawnictwu Oficynka.

3 komentarze:

  1. 4/10 - tym razem podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uch, średniowiecze uwielbiam a średniowieczny złodziejaszek? Brzmi jeszcze fajniej, choć... przeraziłaś mnie tym stylem. Właściwie... może i bym przez książkę przebrnęłam, ale pewnie też po jakimś czasie zaczęłabym się męczyć i koniec końców nie czerpałabym przyjemnosći z czytania. Szkoda, wielka szkoda. :/
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  3. Coś nsko oceniasz, raczej się nie skuszę.. ;|

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...