piątek, 6 czerwca 2014

"Morze Spokoju" Katja Millay


"Morze Spokoju" Katja Millay


Autor: Katja Millay

 

Tytuł: Morze Spokoju 

 

Wydawnictwo: Jaguar 


Ilość stron: 456 


Ocena: 9/10 



Czy wiecie czym jest Morze Spokoju? Ta romantycznie i obiecująco brzmiąca nazwa początkowo nasunęła mi skojarzenia z miejscem, w którym po prostu się trwa, nie myśląc o przeszłości, przyszłości, niczym. Tam, gdzie twojej głowy nie zaprząta nawet najmniejsze zmartwienie, a ty jedynie wpatrujesz się w taflę wody, kojąco kołyszącą cię do snu. Bardzo się pomyliłam. To nic innego jak ciemna plama na Księżycu, której ktoś postanowił nadać piękne imię. To jedno z pierwszych rozczarowań z jakimi zetknęła się bohaterka książki i na pewno nie ostatnie. Jest to swego rodzaju przypomnienie, by nie oceniać niczego zbyt pochopnie, bo łatwo można się pomylić. Dotyczy to zarówno Morza Spokoju, jak i ludzi, których spotykamy na swojej drodze.



"Rzeczywistość przypomina piekło, zasłużyłam na nie, ale potrafię poradzić sobie z bólem, jeśli sama go wybrałam."

Nastya to nastolatka, która jednego dnia straciła wszystko. Nie, nie chodzi tu o napad,  z którego wyszła biedniejsza o całe swoje oszczędności, ani opinię przekreślającą całą jej pewność siebie. Straciła coś znacznie cenniejszego - chęć do życia i zaufanie do świata, których nigdy już w pełni nie odzyska. Kiedy była dzieckiem, zabrano jej to wszystko, miażdżąc szanse na normalne życie. Choć od tragicznego wydarzenia minęło już kilka lat, dziewczyna głęboko chowa w sobie urazę, codziennie pielęgnując ją, nie pozwalając na zapomnienie. Każdego dnia przeżywa swój koszmar od nowa, jako przypomnienie o okrucieństwie ludzi i jako przestrogę, łańcuch, która trzyma ją z daleka od innych.

"Wierzę w Boga, Słoneczko. Zawsze wierzyłem. [...] I wiem, że mnie nienawidzi."

Josh zapomniał co to nadzieja już dawno temu. W jego świecie nie ma miejsca na takie uczucia, bo wszyscy, których kochał odchodzą, zabierając ze sobą jakąś jego część. Izoluje się od innych, starając się zapobiec kolejnym rozczarowaniom i goryczy opuszczenia. Buduje wokół siebie grube mury, których nie odważa się zburzyć i nie potrafi zrozumieć nikt, kto sam nie doświadczył czegoś dramatycznego, na zawsze zmieniającego człowieka. Kiedy napotyka taką osobę, złamaną równie mocno co on sam, wszystko się zmienia. 

"To chyba nie powinno być możliwe, dopuszczać drugiego człowieka tak blisko. Pozwalać mu wchodzić do środka. "

Spotkanie tej dwójki było nieuniknione, a zarazem prawie niemożliwe. Początkowo oboje zachowują swoje zasady, potrafią też szanować prywatność, akceptować niedoskonałości i osobliwe zachowania drugiego. Łączy ich skomplikowana przeszłość i poczucie beznadziei, dotychczas chowane u Nastyi pod dużą warstwą makijażu i proporcjonalnie odwrotną warstwą ubrań, a u Josha objawiające się rzuceniem w wir wielogodzinnej, samotnej pracy przy drewnie, które nie może go zranić i opuścić. Ich relacja nie jest zwyczajna, ale... oni też nie są pod żadnym względem przeciętni. Często mówią za dużo, czasem zbyt mało. Złoszczą się i nie potrafią pogodzić, ale jest między nimi porozumienie, którego nie mogliby doświadczyć z żadną w pełni "normalną" osobą. 

Nie wierzą już w miłość, ludzi. Są pozbawieni celów i marzeń. Czy będą potrafili wspólnie napisać szczęśliwe zakończenie? Czy będą potrafili się nawzajem ocalić?



Powieść przypomniała mi dlaczego tak lubię New Adult i przywróciła mi wiarę w ten często oczerniany, nierzadko słusznie, gatunek. Potrzeba więcej książek pokroju "Pięknej Katastrofy" czy "Morza Spokoju" właśnie, żeby poprawiły zszarganą taki tytułami jak "O krok za daleko" czy "Coś do stracenia" reputację. Owszem, Katja Millay korzysta z kilku namiętnie przerabianych w romansach schematów, jednak robi to tak zręcznie, że z miłą chęcią daję się jej zmanipulować. 

Bohaterowie szybko zdobyli moją sympatię, a podwójna narracja dała całościowy pogląd na fabułę. Fabułę niezbyt skomplikowaną, ale mimo wszystko niesamowicie hipnotyzującą i wzruszającą. Ich miłość rośnie stopniowo, w przeciwieństwie do niektórych powieści dla nastolatków, gdzie po jednym dniu dziewczyna gotowa jest rzucić wszystko i zamieszkać z dopiero poznanym facetem. Jedyne co można zarzucić tej książce to wolno rozwijająca się akcja, bo można by wyciąć z niej sto, a nawet więcej stron bez żadnego uszczerbku,  ale według mnie powolne tempo idealnie zgrywało się z klimatem powieści. Szczerze mówiąc, cieszyłabym się nawet z kolejnych dwustu nic niewnoszących stron, tylko dlatego, że mogłabym pobyć trochę dłużej z bohaterami.

Morze Spokoju to nie rodzaj powieści, który wyciska z nas łzy, ale taki, do którego często wracamy myślami, nie mogąc zapomnieć o postaciach szybko zmieniających się w naszych przyjaciół, do jakich co jakiś czas wpadamy z wizytą.

Polecam tę powieść wszystkim, którzy chcą rozpocząć swoją przygodę z New Adult i tym, którzy zrazili się słabszymi pozycjami z tego gatunku. Szczególnie jednak zachęcam do lektury osoby cyniczne, niewierzące w miłość. Wiem, że historia pokazana w tej książce nie zdarzyła się naprawdę, ale mimo wszystko napełnia ogromną i niezłomną nadzieją, której w człowieku nigdy nie da się zabić do końca.

Jest to pierwsza książka przeczytana w ramach Książkowego Słoika :)

11 komentarzy:

  1. Do książki nadal nie jestem przekonana, aczkolwiek nie wykluczam, że kiedyś jeśli zobaczę tą powieść na promocji, to jej nie kupię. Ostatecznie, choćby po to, by wiedzieć co skrytykować. Na razie jednak, czekam na "Piękną katastrofę" i pozdrawiam :)
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, ale sięgnij po nią, jeśli będziesz miała okazję i koniecznie powiedz co myślisz :) "Piękna Katastrofa" warta czekania :D

      Usuń
  2. Od dłuższego czasu mam wielką chęć na książkę. Dużo osób ją poleca. Chętnie ją przeczytam :)
    Pozdrawiam ciepło :*:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękna recenzja - piękna książką (chociaż jestem dopiero na 104. stronie). Polecam wszystkim, wszystkim, wszystkim bardzo serdecznie :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Zachęciłaś mnie, poszukam w empiku ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo dobra książka. Taka emocjonalna... Po prostu kocham o!

    OdpowiedzUsuń
  6. A ją się okropnie na niej zawiodłam :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Na swoim blogu też jakiś czas temu napisałam recenzję tej książki i przyznam, że jestem zachwycona Morzem Spokoju. Chociaż po okładce, tytule i samym opisie spodziewałam się czegoś zupełnie innego, to jednak to, co zapodała nam autorka wg mnie jest o wiele lepsze, niż sobie wyobrażałam. ;) I jest też morze, ale pięknych cytatów, do których często wracam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. O dziwo nie czytałam chyba jeszcze żadnej książki z gatunku New Adult.. :O Dobrze, że posiadam "Morze spokoju" na półce i mam nadzieję, że mi się spodoba. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. "O krok za daleko" podobało mi się jako lekka lektura, chociaż wkurzał mnie nadmiar scen erotycznych i słabość bohaterki. I jest z gatunku tych książek, które przeczytasz i zapomnisz :) Ale czasem fajnie w jeden wieczór przeczytać taką historię, dla odstresowania :)
    "Morze spokoju" mam już zakupione, bo naczytałam się pozytywnych opinii. Teraz tylko czeka na chwilę wolnego czasu od sesji i ostatnich egzemplarzy recenzenckich, a wtedy się za nią ostro zabieram :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...