poniedziałek, 16 czerwca 2014

"Coldplay. Życie w trasie" Matt McGinn


  "Coldplay. Życie w trasie" Matt McGinn

 


Autor: Matt McGinn


Tytuł:"Coldplay. Życie w trasie"


Wydawnictwo: SQN


Ilość stron: 256


Ocena: 7/10


Przeglądam starą MP4, gubiąc się w zbyt wielu folderach, zawierających zbyt dużo piosnek, których dziś w ogóle już nie słucham. Niektóre zespoły towarzyszyły mi w kolejnych etapach życia, ale teraz nie pozostało mi już nic, oprócz nieuniknionego sentymentu do tej smutnej, czasem zbyt krzykliwej lub zbyt monotonnej na moje dzisiejsze gusta muzyki. Dotarłam jednak do albumów Coldplay, których słuchania sprawia mi tę samą, niekłamaną przyjemność co kiedyś. Ich muzykę zdecydowanie można nazwać ponadczasową; jest klasyfikowana jako rock, ale tak naprawdę nie daje się zamknąć w sztywnych ramach tego gatunku. Zapraszam do słuchania i czytania. Jestem pewna, że ich magia zaczaruje również was.


O czym ja w ogóle piszę? Chyba każdy z nas słyszał o Coldplay. To brytyjski zespół znany na całym świecie, kochany przez miliony. Ich piosenki można usłyszeć chyba w każdym zakątku ziemi,  bo kto z nas nie kojarzy chociażby Paradise, Fix you czy jednego z ich pierwszych utworów - Yellow? Jednak nie zawsze było tak różowo, a początki to raczej ciężki czas dla muzyków. Nie od razu podbili serca słuchaczy na rodzimym rynku, a co dopiero za wielkim oceanem, w Ameryce, potem Europie. Poznanie drogi jaką musieli przebyć, żeby dostać się tam, gdzie są teraz umożliwia nam Matt McGinn, jeden z techników zespołu, którego wedle jego życzenia będę nazywać roadiem.

Zacznijmy od pytania, które po prostu muszę zadać, bo odpowiedź na nie ma fundamentalny wpływ na odbiór książki. Czy wiecie kto to roadie i czym się zajmuje? Ja nie miałam bladego pojęcia, że taki zawód funkcjonuje, nie mówiąc już o obowiązkach takiej osoby. Owszem, zdawałam sobie sprawę z tego, że żaden koncert nie mógłby odbyć się bez pomocy techników dbających o dźwięk, oświetlenie oraz inne drobne sprawy, sprawiające, że wszystko się udaje i wygląda zachwycająco. Nie zastanawiałam się jednak jak wiele czasu i energii pochłania przygotowanie sceny do koncertu oraz jak wielka odpowiedzialność spoczywa na ludziach zazwyczaj pomijanych i niedocenianych - roadie, właśnie. Wydawałoby się, że to praca marzeń i ponoć z chłopakami z Coldplay taka właśnie jest.
Oryginalny tytuł - 'Roadie: My life on the Road with Coldplay' - dużo bardziej oddaje charakter książki. Tak naprawdę można by w miejsce Coldplay w tytule wstawić dowolny inny zespół i nie trzeba by zmieniać, aż tak dużo. Nie jest to bowiem biografia zespołu, ale raczej autora, Matta McGinna, który był z zespołem od początku, więc zapewnia nam dokładną i prawdziwą historię ich sukcesu, rzucając trochę światła na mniej oczywiste aspekty jego pracy. Dla mnie, fanki zespołu Coldplay, zdecydowanie za dużo było w tej pozycji opowieści o życiu roadie, a za mało o samym zespole, poszczególnych członkach. Nie dowiedziałam się o nich wiele, pomijając kilka wzmianek o Chrisie. Warto byłoby poświęcić temu więcej miejsca, szczególnie jeśli nadaje się książce taki tytuł. Na szczęście poznaliśmy prawie całą historię zespołu - od momentu grania jako support w Blackpool, do koncertu na Wambley, TYM Wambley. 

Podsumowując, to krótka, ale raczej treściwa lektura. Dowiemy się z niej wiele o aspektach często pomijanych w takiego typu publikacjach, chodzi mi głównie o te wszystkie pozasceniczne momenty w karierze zespołu. Poczytamy  trochę o życiu prywatnym muzyków, choć tego typu informacji brakowało mi w książce, ale przede wszystkim poznamy trudną drogę wspinania się zespołu po kolejnych szczeblach kariery, opowiedzianą z perspektywy roadie. Dostaniemy interesującą i niezwykłą historię grupy ludzi, która połączyła się i osiągnęła coś naprawdę wielkiego, podaną w okraszonym niewybrednymi żartami, pewną dozą przesady i kilkoma sekretami zespołu wydaniu. Po lekturze nabrałam ogromnej ochoty na wybranie się na koncert Coldplay, ale niestety w najbliższej przyszłości będzie to dla mnie niemożliwe. Pozostaje mi ponowne słuchanie moich ulubionych płyt i singli, dzięki którym zakochałam się w zespole. 

Nie jest to lektura obowiązkowa dla fanów Coldplay, ale z pewnością przyniesie im dużo radości i pozwoli pokochać zespół jeszcze bardziej niż dotychczas, na nieco innym, bardziej przyziemnym poziomie. Polecam ją też tym, którzy są zainteresowani przebiegiem koncertów i tras od kuchni, bo ta publikacja powinna zaspokoić waszą ciekawość.

Za możliwość zapoznania się z książką dziękuję wydawnictwu SQN

 

11 komentarzy:

  1. O, nie słyszałem o tej książce, musze ja kupic.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przepadam za takimi biografiami/historiami o zespołach, muzykach, aktorach. Nie lubię czytać o czyimś życiu prywatnym :P.

    OdpowiedzUsuń
  3. Patrząc na efekt nie zawsze potrafimy dostrzec jego tło, nie zdajemy sobie sprawy ilu ludzi zaangażowanych jest w sukces jednej osoby, ani jak wielką pracę wykonują jak trafnie zauważyłaś w Swojej recenzji ; )
    Trzeba mieć dobrze poukładane w głowie by stać w czyimś cieniu.
    Wielkie logo COLDPLAY na okładce ma na celu zwrócić uwagę odbiorców. Uważam, że warto jednak połknąć haczyk - z chęcią przeczytam jak to jest obcować na codzień z ludźmi o których towarzystwie marzy cały świat : )

    OdpowiedzUsuń
  4. Zespół "Coldplay" uwielbiam od jakiegoś czasu i z niecierpliwością czekałam na jakąś opinię odnośnie właśnie powyższej książki, natomiast po przeczytaniu twojej notki... Trochę mój zapał osłabł. Liczyłam na mocniejsze zżycie się z zespołem, poznaniem ich od strony prywatnej... Szkoda, szkoda, chociaż niewątpliwie i historia roadie musi być ciekawa. :) Mimo wszystko, książkę sobie odpuszczę, no chyba że jakimś cudem, trafi w moje ręce - wtedy bardzo chętnie ^^
    Pozdrawiam!
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  5. Coldplay lubię, nie tak przesadnie, ale ich piosenki wpadają w ucho :) Chyba wezmę na celownik tę książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Całkiem przepadam za tym zespołem, choć nie należy on do moich ulubionych. A po książkę na pewno sięgnę, bo mam ją na półce. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeśli chodzi o książki o zespołach, czytam tylko o takich, które lubię. Coldplay lubię tylko jeden album - "Viva la Vida" :)
    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Znam tylko parę utworów Coldplaya, jakoś szczególnie nie przepadam za tym zespołem. Ale moja koleżanka za nim szaleje, także pewnie w książkę się wkrótce zaopatrzy.
    Szkoda, że to właściwie autobiografia autora, a nie biografia członków zespołu. Po okładce można by się spodziewać czegoś innego.

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię Coldplay ale bez przesady, nie aż tak żeby czytać o nich książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie jestem fanką Coldplay, ale z chęcią przeczytam o nich książkę...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...