czwartek, 1 maja 2014

"Z jednej gliny" Liliana Fabisińska



"Z jednej gliny" Liliana Fabisińska


Autor: Liliana Fabisińska

 


Tytuł: Z jednej gliny



Wydawnictwo: Nasza Księgarnia



Ilość stron: 336



Ocena: 7/10



Przyjaźń - kto z nas o niej nie marzy? Każdy pragnie w swoim życiu kogoś, na kim zawsze może polegać, z kim można zarówno śmiać się, jak i płakać. Z taką osobą u boku wszystkie problemy wydają się mniejsze i łatwiejsze do pokonania. W końcu co cztery głowy to nie jedna! Szczęście też lepiej smakuje, kiedy możemy się nim podzielić z innymi. Rzeczy pozornie nieciekawe zamieniają się w historie warte wysłuchania. Prawdziwy przyjaciel zawsze ma dla nas czas, a osiąganie kolejnych celów wspólnymi siłami jest dużo przyjemniejsze niż samotna walka. O tym właśnie jest ta książka. To ciepła opowieść o rzeczy w życiu najważniejszej, czyli przyjaźni.


Z jednej gliny można ulepić przeróżne wyroby, zaczynając od wazonów i kończąc na urnach. Z jednej gliny wydają się być też ulepione cztery dziewczyny, przypadkowo spotykające się na zajęciach z ceramiki. Czekało tam na nie dużo więcej niż tylko lekcje, z których będą przynosić do domu równie niepraktyczne, co satysfakcjonujące półmiski, kubki. Okazało się bowiem, że wśród całego tego bałaganu odnalazły coś dużo cenniejszego - przyjaźń. To właśnie ona jest gliną, zlepiającą ze sobą pozornie niepodobne kobiety z tak różnymi celami i marzeniami. Udało się to Lenie, Gośce, Marcie i Norze, za sprawą tej ostatniej, kiedy to w sytuacji beznadziejnej, pilnie potrzebująca zastrzyku gotówki, postanawia poprowadzić kurs. Nie posiada ona żadnych uprawnień ani kwalifikacji do prowadzenia zajęć, ta przeszkoda szybko zostaje pokonana. Kobieta wykorzystuje jedyną rzecz, jaką pozostawił po sobie mąż, który zginął w niewyjaśnionych okolicznościach - duży piec do wypalania gliny. 

Nie dajcie się zwieść okładce, która wywarła na mnie błędne przekonanie, że bohaterkami książki będą nastolatki. Nic bardziej mylnego, bo choć do tej pory Liliana Fabisińska pisała dla dzieci i młodzieży, powieść "Z jednej gliny" to coś innego. Cztery dziewczyny, a właściwie kobiety, które poznajemy to Lena, Gośka, Marta i Nora. Każda z nich ma swój sekret i swoją historię, którą czytelnik powoli odkrywa. Są zupełnie różne, a mimo wszystko potrafią świetnie się zrozumieć i mogą pomóc sobie nawzajem.

"Jesteśmy jak ulepione z jednej gliny, naprawdę. Mimo że całkiem różne."

Gośka - trochę tęgawa, bardzo energiczna, czasami nawet szalona truskawkowowłosa superwoman. Porywa się z motyką na słońce, ale zawsze udaje jej się wyjść cało z nawet najtrudniejszej sytuacji. Uśmiech nigdy nie schodzi jej twarzy, a słowo 'niemożliwe' dawno wyrzuciła ze słownika.
Marta - nieustannie starająca się o dziecko, wysoka czarnula. Porządna i poukładana, zawsze zorganizowana i dokładna. To właśnie ją najbardziej zdziwiła forma kursu. Pomimo wcześniejszych obiekcji, nie zrezygnowała jednak z zajęć. Lena - Blondynka w garniturze, która początkowo jest tajemnicza i od początku wydaje się wiedzieć więcej niż inne dziewczyny. Nora - sprawczyni całego zdarzenia. Samotna od niedawna, matka pięciorga dzieci, pogrążająca się w depresji. Każdej z nich poświęcone jest dużo uwagi, autorka wykreowała cztery kobiety z krwi i kości, dzięki czemu z pewnością nie pomylimy żadnej z bohaterek. 

Nie zrażajcie się pierwszą stroną, którą sprawiła, że prawie odłożyłam książkę na półkę - same powtórzenia, pojedyncze zdania... Jednym słowem - istna grafomania. Na szczęście, im dłużej czytałam, tym bardziej polubiłam tę pozycję. Styl autorki staje się przyjemny, lekki i nawet nie zauważyłam kiedy moja przygoda z książką się skończyła. Muszę powiedzieć, że bardzo miło się zaskoczyłam. Nie spodziewałam się, że tytuł bez wątków paranormalnych, opowiadający o problemach dużo starszych ode mnie kobiet, może tak mnie zaciekawić. Pod koniec zdążyłam już zżyć się z każdą z bohaterek, choć na początku wydawały się mdłe. Powieść jest do bólu przewidywalna, ale podnosi na duchu i sprawia, że zaczynamy pragnąć takiej samej przyjaźni jak bohaterki - stałej, pewnej i dodającej skrzydeł.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję portalowi Sztukater i wydawnictwu Nasza Księgarnia.

3 komentarze:

  1. Książka czeka na swoją kolej przy łóżku i coś mi się wydaje, że długo już nie poczeka. Zaciekawiłaś mnie nią.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam jej w planach, ale zaciekawiłaś mnie - poszukam ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...