niedziela, 4 maja 2014

"Singielka/seniorka (niepotrzebne skreślić)" Barbara Rose Brooker


"Singielka/seniorka (niepotrzebne skreślić)


Autor:

Tytuł: Singielka/seniorka (niepotrzebne skreślić)

 

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

 

Ilość stron: 228

 

Ocena: 6/10



Ile macie lat? Prawdopodobnie trochę mniej niż główna bohaterka książki. Wyobraźcie sobie jednak, że dożyliście sześćdziesiątki, więc w teorii popracujecie jeszcze trochę i macie szansę na odpoczynek. Czym chcecie się zajmować? Oddacie się pasjom, na które wcześniej nie było czasu, energii czy pieniędzy i zaczniecie się rozwijać? Może nawet napiszecie książkę, namalujecie arcydzieło na miarę Picasso lub oddacie się błogiemu lenistwu, bez zastanawiania się nad tym jak najlepiej wykorzystać dojrzałe lata. Dla ilu z was jednym z największych zmartwień będzie znalezienie idealnego partnera, który będzie czuły, pomocny, wyrozumiały i... poradzi sobie bez viagry lub przynajmniej zaoferuje gorący seks? Lekkie zaskoczenie? Ja też nie myślałam, że życie kobiet przesiadujących na ławeczkach i obserwujących świat z bezpiecznej odległości swojego kuchennego okna skupia się wokół rzeczy wymienionych w książce, ale może to tylko różnice kulturowe.


"No więc nazywam się Anny Applebaum. Mam sześćdziesiąt pięć lat i rubrykę o życiu dojrzałych w
"San Francisco Times"."

Główna bohaterka to kobieta oddana sztuce, profesjonalnie zajmuje się pisaniem do popularnej gazety, po godzinach maluje, by zebrać odpowiednią ilość prac do urządzenia wystawy. Przez większą część książki wydaje się raczej nijaka. Nie oznacza to, że nie da się jej polubić, ale sprawia wrażenie przezroczystej i nierzeczywistej. Widać jednak, że pisarka włożyła w tę postać dużą część siebie. Pomijając najważniejszą kwestię - pisania i walki o prawa starszych ludzi - Brooker również maluje, jej obrazy możemy zobaczyć na tej stronie. Widać, że jest bardzo aktywną osobą, ilością energii pobija niejednego dwudziestolatka. Życzę wszystkim takiego samego zapału w jej wieku.

Od  początku interesował mnie wiek autorki, ale wolałam, żeby pozostał tajemnicą przynajmniej do końca lektury. Zdradzę wam jednak tę tajemnicę. Ma ona 75 lat. Co prawda, nie wygląda na tyle, bo prawdopodobnie jak bohaterka książki, dba o siebie, co oczywiście jest godne podziwu i nie powinno być zależne od wieku. Przed istnieniem tej powieści nie wiedziałam nawet, że istnieje coś takiego jak ageizm/wiekizm czyli dyskryminacja ze względu na wiek. Autorka walczy z nim na wiele sposobów, m.in. zorganizowała pierwszy w historii Age March.

Życie większości bohaterek w książce skupia się na mężczyznach, niezależnie od tego czy mają 30 czy 60 lat. Niestety, fabuła trochę kuleje, bo oprócz wątku głównego, nie ma praktycznie żadnych tematów pobocznych, sprawiając, że łatwo można znudzić się lekturą i zupełnie stracić zainteresowanie. Nie wiemy zbyt dużo o koleżankach Anny, oprócz tego, że każda z nich ma świetne rady dotyczące tego jak zaciągnąć faceta do łóżka i czy to się w ogóle opłaca. Inne sprawy raczej nie przewijają się w ich rozmowach, co sprawia, że wychodzą na lekko płytkie. Dialogi w większości napisane były raczej słabo. Oprócz Anny i jej wybranka serca, Pana X, poznajemy jeszcze miłego sąsiada, zawsze służącego pomocą oraz... no właśnie, to już wszyscy.

Polski tytuł książki zmieniono i dobrze, bo nie wiem czy z chęcią sięgnęłabym po "Kroniki Viagry", do których wiele nawiązań znajdzie się w książce. Czytelnikom mogę rzucić wyzwanie: policzcie jak często pojawia się w powieści słowo "viagra". Obstawiam, że minimum raz na pięć stron. 

Podsumowując, książka jest lekkim i szybkim czytadłem, które raczej nie zapadnie głęboko w pamięć. Wygląda jak rozbudowane i okraszone przeciętną fabułą przesłanie autorki o tym, że ludzie są ważni i wartościowi bez względu na wiek, z czym oczywiście się zgadzam. Książka z pewnością zachęci parę osób do bliższego przyjrzenia się problemowi, jednak mnie, jako osobie młodej, wydaje się nieco abstrakcyjny. Celem powieści miało być poruszenie często pomijanego życia seksualnego starszych osób, a autorka całkowicie zaspokoiła moją ciekawość, a nawet napisała więcej. Polecam raczej zapoznać się z informacjami o autorce, która sama w sobie jest godna podziwu, ale ta książka nie należy do jej życiowych sukcesów. Jeśli interesuje was życie starszej wersji Bridget Jones, zapraszam do lektury, ale w innym wypadku możecie mocno się rozczarować.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję portalowi Sztukater i wydawnictwu Nasza Księgarnia.

8 komentarzy:

  1. Brzmi nawet fajnie, ale skoro jest jakaś taka nijaka, to raczej sobie odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przesłanie bijące z treści dobre, ale i tak jakoś nie jestem w stanie skusić się na ten tytuł. ;) A tytuł Kroniki Viagry rozwaliłby mnie na łopatki, dobrze, że w polskiej wersji zostało to zmienione :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pozostaje mi nic innego jak zgodzić się z komentarzem wyżej. Jakoś nie czuję się zbyt zaintrygowana, zaintrygowana na tyle, żeby ją przeczytać.

      Usuń
  3. Nie znam autorki, ale Twoja recenzja niezwykle mnie zachęciła do lektury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to ciekawe, bo recenzja jest negatywna :)

      Usuń
  4. Tak nie do końca mnie zainteresowała ta książka więc nie sądzę bym ją kiedykolwiek przeczytała.

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam ochotę na tą książkę , ale już mi przeszła ...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...