piątek, 3 stycznia 2014

"Małe Kobietki" Louisa May Alcott

"Małe Kobietki" Louisa May Alcott

Autor: Louisa May Alcott 

Tytuł: Małe Kobietki

Wydawnictwo: mg

Ilość stron: 304

Ocena: 8/10


Louisa May Alcott to pionierka literatury kobiecej. Tworzyła w XIX wieku, w tym czasie były również osadzone jej powieści. Pisała o sprawach bliskich sobie oraz innym ludziom, w szczególnośc kobietom i dzieciom, w tamtych czasach. Na koncie piisarki znajduje się wiele dzieł, ale jedno szczególnie utkwiło w sercach pań na całym świecie i zdobyło uznanie krytyków. Chodzi o jej powieść "Małe Kobietki", która dołączyła do grona klasyków literatury zarówno amerykańskiej, jak i światowej. Została ona dodatkowo wpisana na listę 100 książek które trzeba przeczytać przed śmiercią, sporządzoną przez BBC. Książka była też wielokrotnie ekranizowana, więc bardziej niecierpliwi mogą zapoznać się z adaptacją. Po latach, autorka napisała kolejne części: "Dobre Żony", "Mali Mężczyźni" i "Chłopcy Jo". Ja skupię się na pierwszej części cyklu, która rozpoczyna historię czterech sióstr.

Ameryka, lata sześćdziesiąte XIX wieku. Samotna matka, której mąż bierze udział w wojnie secesyjnej, wychowuje grupę młodych dziewczyn. Ciężko jest opiekować się nimi samodzielnie, ale nastolatki nie dają mamisi - jak same ją nazywają - wielu powodów do zmartwień. Owszem, czasem ich pomysły, szybko zamieniane w czyn, nie kończą się dobrze, ale zawsze starają się pamiętać o zasadach wpojonych im przez panią March. Choć nierzadko brakuje im pieniędzy i tęsknią za ojcem, nadrabiają entuzjazmem i oczarowują wszystkich dookoła.



Meg, najstarsza z sióstr, jest niewątpliwie najbardziej poważną, dostojną i stateczną z córek pani March. Niekiedy zbytnio oddaje się pragnieniu życia w luksusie i materializmowi, ale jak wszyscy w rodzinie pracuje nad sobą.
Jo to bez wątpienia moja ulubienica. Zawsze pełna energii, z milionem pomysłów na każdą wolną chwilę dnia. Kreatywne zabawy oraz nietuzinkowe pomysły to domena tej właśnie dziewczynki. Dodatkowo jest uzdolniona, ma lekkie pióro.
Beth jest cicha, ale również utalentowana. Nie literacko, jak starsza siostra, a muzycznie. Dzięki swojej umiejętności gry na pianinie, zdobywa serce nawet starego i pozornie zgorzkniałego sąsiada.
Amy jest nieco przemądrzała, a jej problemy z ortografią, interpunkcją czy składnią nieraz doprowadziły mnie do śmiechu. Mimo tego, że jest najmłodsza w rodzinie, często się wywyższa.
Do czterech dziewczynek dołącza również sąsiad, Laurie, który z czasem staje się nieodłącznym towarzyszem zabaw dzieci.

Choć niewątpliwie niepozbawione wad, bohaterki budzą sympatię i łatwo można utożsamić się z którąś z nich. Czytelnik jest jednak w stanie wybaczyć im niepowodzenia, biorąc pod uwagę ciężką pracę nad sobą i urzekające usposobienie. Przeżywając razem z nimi niesamowite przygody i podziwiając pomysłowość tych czterech postaci, przywiązujemy się do nich i po skończeniu powieści myślimy - to już koniec? Na szczęście, jak już wspominałam, na "Małych Kobietkach" nie musimy kończyć zabawy z paniami March. 

Powieść kierowana była - i dalej jest - głównie do amerykańskich nastolatek i zapewne miała na celu pobudzenie ich sumień oraz motywację do pracy nad sobą. Pomimo bardzo moralizatorskiego wydźwięku powieści, bije od niej ciepło i miłość, jaką okazywały sobie wszystkie siostry. Jestem pewna, że książkę docenią nie tylko osoby młodsze, ale również te z poza grupy docelowej. Zawsze dobrze jest zapoznać się z kawałkiem dobrej literatury, a śliczna oprawa graficzna edycji wydawnictwa mg tylko umila chwile spędzone z pozycją i zapewnia ładny wygląd na półce. Widząc czarne kontury czterech sióstr można pokusić się o pogłówkowanie i domyślenie się, która z nich przedstawia jaką siostrę, a różowa, prosta okładka, wzbudza uśmiech i zapowiada miłą przygodę. To powieść idealna na długie, zimowe wieczory, a szczególnie okolice Bożego Narodzenia, bo wtedy właśnie poznajemy rodzinę Marchów.

Za egzemplarz recenzyjny dziękuję portalowi Sztukater.pl i wydawnictwu Mg.

5 komentarzy:

  1. Jestem bardzo ciekawa tej powieści, a Ty tylko podsyciłaś mój apetyt

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam powieści z jakimś przekazem moralnym, w końcu jakieś dobre rzeczy można się z nich nauczyć a nie tylko jak płakać, rozpaczać czy zdobywać chłopaków jak to bywa w literaturze młodzieżowej.
    Może kiedyś sięgnę po Małe kobietki, jednak na razie jeszcze nie mam na nie czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Planuję czytać książki z listy BBC (jedno z postanowień na 2014), więc "Małe Kobietki" znajdują się na niej :) W sumie już od jakiegoś czasu miałam na nie ochotę, więc może znajdę dla nich czas :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Po książkę raczej nie sięgnę ;\ Wiesz - w przeszłości zamawiałem z ebaya, bywały książki za dziesięć złotych z dostawą, co dla mnie było szokiem, ale najczęściej z dostawą do UK a teraz już nie mam tej możliwości :c Strona o której mówiłem to: http://www.bookdepository.co.uk/ Nie próbowałem jeszcze z niej zamawiać, ale inni bloggerzy tę stronę polecili więc pewnie to kwestia czasu nim coś zamówię.
    A powiedz, jak wygląda zamawianie z amazonu? Zamawiasz z amerykańskiego, brytyjskiego czy jakiegoś innego? I jak droga jest dostawa oraz inne, ewentualne koszty? Bo jeśli zdarzają się przeceny do 18 zł to naprawdę się opłaca i chętnie też bym skorzystał :D

    OdpowiedzUsuń
  5. mam póki co na półce, jeszcze nieprzeczytaną. fabuła nie wydaje mi się jakaś szczególna, ale ta wojna secesyjna kuusi :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...