niedziela, 22 września 2013

Filmowo: "Buntownik z Wyboru"


 "Buntownik z Wyboru"


"Buntownik z wyboru" to film Gusa Vana Santa z 1997 roku. Do Polski zawitał kilka miesięcy później. Zdobył dwa Oscary, w tym jeden za najlepszy scenariusz oryginalny. Został nominowany do siedmiu innych statuetek, ale przegrał z Titanikiem. Według popularnego portalu filmweb.pl, zajmuje 51 miejsce w rankingu światowym, a jego średnia ocena to 8/10, co pokrywa się z moją. To bardzo wysoka nota, zważywszy na skrajne opinie widzów oraz komentarze krytykujące "amerykańskość" bijącą z filmu.



Główny bohater pozornie reprezentuje typowego nastolatka ze slumsów - brak wykształcenia, wdawanie się w bójki, gruba kartoteka, agresywne zachowanie. Will jest jednak wybitnie utalentowany oraz ma świetną pamięć fotograficzną. Nie tylko potrafi rozwiązać najbardziej problematyczne równania, z którymi nie mogą poradzić sobie profesorzy na Harvardzie, ale cytuje długie fragmenty znanych dzieł literackich czy prac ekonomicznych z pamięci. Nie daje tego po sobie poznać, wykonując prace fizyczne - tj. sprzątacza i budowlańca - jako manifestację swojej pogardy wobec przechwalających się, niewidzących nic poza czubkiem własnego nosa "mądralińskich".


Nie chcąc zaprzepaścić talentu Willa, nauczyciel decyduje się zmusić go do terapii. Jako psychologa wyznacza swojego dawnego przyjaciela, który postawił miłość ponad karierę. Ma on za zadanie pomóc w ułagodzeniu chłopaka i poprowadzeniu go dobrą ścieżką, zachęcając do wykorzystania swoich darów. Przy okazji poznajemy jego przeszłość, to jak niesprawiedliwie został potraktowany w życiu. Radzi sobie z tym zgrywając nieustraszonego twardziela, ale tak naprawdę dalej siedzi w nim przerażony mały chłopiec. 


Motyw "uczeń i mentor" jest powszechnie wykorzystywany w wielu dziełach. Jednym z moich ulubionych filmów, stanowiących tego idealny przykład jest "Karate Kid". Zaznaczam, że mam na myśli wersję z 1984 roku, z genialnymi Patem i Ralphem, a nie wznowienie, którego nie obejrzę, by nie psuć sobie magii tej starej produkcji. Najczęściej spotykamy się z trenerem przygotowującym podopiecznego głównie fizycznie, oprócz w/w "Karate Kid", godny polecenia jest chociażby "Trener". Próbując przypomnieć sobie jednak tytuły skupiające się na intelektualnym rozwoju, znalazłam tylko takie, gdzie bohaterami są wszyscy uczniowie klasy - "Wolność słowa", "Z dystansu" czy kultowi "Młodzi Gniewni". Co z indywidualnymi przypadkami? Tę lukę wypełnia właśnie "Buntownik z wyboru".


Wielkim plusem tego filmu była gra aktorska. Matt Damon pokazał klasę i spisał się całkiem nieźle. Najbardziej spodobał mi się jednak Robin Williams w roli  terapeuty, którego znałam już m.in. ze "Stowarzyszenia Umarłych Poetów". Potwierdził to, że czasem drugoplanowa postać jest równie ważna co główny bohater. To jak zachęcił młodego człowieka do zmian w życiu było niesamowite. Dzięki tej postaci mogliśmy lepiej zrozumieć przemianę tytułowego buntownika w podążającego za marzeniami, ambitnego młodego mężczyznę.

Podsumowując, film choć miejscami przewidywalny bardzo mi się podobał. Obserwowanie rozwoju bohatera było bardzo pouczające i motywujące do pracy nad sobą. Fabuła nie była wyjątkowo oryginalna, ale dzięki wątkom pobocznym ze Skylar i przyjaciółmi Willa, poznaliśmy wpływ środowiska na całokształt jego życia. Dobrze rozwinięto aspekt psychologiczny i powrócono do przeszłości nie tylko głównego bohatera, ale także jego nowej bratniej duszy.

"Buntownik z wyboru" zdecydowanie jest wart obejrzenia. Polecam nie tylko nastolatkom szukającym swojej drogi w życiu, choć na pewno utożsamią się z Willem. Wiele mogą z niego wynieść również rodzice oraz osoby, które młodzieńcze lata dawno mają już za sobą i powspominać ich własne wojownicze usposobienie. Każdy znajdzie tu interesujące dla niego wątki i doceni grę aktorską, a także długie monologi, rozmowy bohaterów. 

Oglądaliście? Co sądzicie?


8 komentarzy:

  1. Bardzo, bardzo, bardzo lubię ten film :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oglądałam go dawno temu, ale nie zapadł mi w pamięci, więc dzięki za przypomnienie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo :) Ja oglądałam z klasą.

      Usuń
  3. Dobrze, że piszesz o ty filmie, bo do tej pory znałam go jedynie z tytułu i nawet nie wiedziałam o czym jest :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oczywiście, że oglądałam! :) To jeden z tych lepszych :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...