piątek, 15 marca 2013

"Gwiazd naszych wina" John Green

Autor: John Green
Tytuł: „Gwiazd naszych wina” 
Wydawnictwo: Bukowy Las
Ocena: 10/10!


John Green to bestsellerowy amerykański autor. Jego nazwisko kojarzy się z debiutem „Szukając Alaski” czy „Papierowymi miastami”. Jednak „Gwiazd naszych wina” to jedna z najsłynniejszych powieści tego pisarza. Zdobył za nią wiele nagród, m.in.: Printz Medal, Printz Honor, i Edgar Award. O powieści było głośno długo przed jej polską premierą. Została okrzyknięta książką roku przez wielu mniej i bardziej liczących się na rynku recenzentów. Moją sympatię zdobył jego pierwszą wydaną w Polsce książką i na pewno nie będzie to moje ostatnie spotkanie z panem Greenem.

„Pod koniec zimy siedemnastego roku mojego życia mama stwierdziła, że wpadłam w depresję. Zapewne doszła do tego wniosku, bo rzadko wychodziłam z domu, spędzałam długie godziny w łóżku, ciągle czytałam tę samą książkę, mało co jadłam i całkiem sporo wolnego czasu, którego miałam w nadmiarze, poświęcałam na rozmyślania o śmierci.”



Hazel to szesnastolatka chora na raka, pogodzona ze swoją zbliżającą się, przedwczesną śmiercią. Pisarz nie zdecydował się na ukazanie jej jako wrażliwej nastolatki, która sprawia wrażenie męczenniczy, bez wątpienia nadającej się na kandydatkę do kanonizacji. Czyli zupełna odwrotność? Jest buntowana, nie mogąca stawić czoła rzeczywistości, a jej cel to uprzykrzenie życia otoczeniu?
 Niespodzianka! W życiu nic nie jest czarno-białe, ludzie również. Nastrój bohaterki różni się każdego dnia. Czasem jest irytująca, kiedy indziej wydaje się być odrobinę wyidealizowana. Głównie jednak, pokazuje osobę, która z powodzeniem mogłaby uchodzić za przeciętną nastolatkę. Z jednym wyjątkiem. Moje koleżanki nie mają za przyjaciela aparatu tlenowego, nazwanego Philipem. Uczęszcza ona spotkania grupy wsparcia, gdzie poznaje intrygującego Augustusa. Chłopak wyróżnia się na tle młodzieży, gromadzącej się co tydzień, by pomagać sobie nawzajem, przetrwać trudne chwile. Jest bardzo ironiczny, przez co od razu go polubiłam. Zabawny, potrafi śmiać się z siebie.

Sama historia niesamowicie mnie zainteresowała i nie mogłam się od niej oderwać. Jeśli myślicie, że doskonale wiecie jak potoczą się losy Hazel i Augustusa, a zakończenie nie będzie zaskakujące... Ich związek został przedstawiony w cudowny, nie-cukierkowy sposób, który łapał czytelnika za serce.

Autor nie poszedł na łatwiznę, zdecydowanie nie. Jeśli spodziewacie się smutnej powieści o umierającej dziewczynce, która w tak trudnym czasie odnajdzie miłość, będzie zaskoczeni tak samo jak ja. Pomimo tego, że książek o chorobach przeczytałam wiele, ta niesie ze sobą coś nowego. Coraz częściej grupą docelową są nie dorośli, a młodzież, z którą pewnie nie rozmawia się często o śmierci. Jest to swego rodzaju temat tabu, powoli zaczynający się wyłamywać z bańki banalności i powtarzalności. Może się wydawać, że wybranie go dla swojej powieści gwarantuje jej wysokie miejsce na listach bestsellerów, ale głównym czynnikiem sukcesu książki Greena jest jej oryginalność i zupełnie odmiennie podejście do spraw życia ludzkiego.
Nie mogę porównać tej książki do żadnej innej, gdyż wydaje mi się na to zbyt dobra. Autor zgrabnie wplata metafory w tekst i choć powinny brzmieć zabawnie w ustach tak młodych bohaterów, nie rozmieszają nas, a zmuszają do refleksji, choć nie wydaje mi się, by ktokolwiek tak młody mówił tak wyrafinowanym językiem. Pomimo tego, styl pisania był cudowny, a bohaterowie podbili moje serce.

To jedna z najsmutniejszych, a zarazem najśmieszniejszych książek jakie czytałam. Definitywnie wrócę do niej w najbliższej przyszłości.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania: Trójka e-pik.

10 komentarzy:

  1. Wspaniała recenzja. Książkę mam na swojej półce, i nie mogę się doczekać, aż ją przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję :) Bardzo polecam, bo naprawdę warto. Pewniak do moich ulubieńców roku!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie spotkałam się jeszcze z negatywną opinią tej książki. Hmmm... nie pozostaje nic innego, jak przeczytać

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja widziałam parę na goodreads, jednak przeważają zdecydowanie pozytywne ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak ja ci zazdroszczę że ją przeczytałaś. Ta ksiażka to jest moje "must have", niestety nigdzie nie mogę jej znaleźć.

    OdpowiedzUsuń
  6. Polecam. Przepiękna oraz niesamowicie wzruszająca. Pierwszy raz płakałam nad książką przez około... 60 stron xD
    Na zakładce którą dostałam w książce... widnieją jeszcze dwie zapowiedzi tego autora: "Papierowe miasta" (czerwiec 2013) oraz "Szukając Alaski" (wrzesień 2013). Nie mam pojęcia czy to jest kontynuacja książki... czy one się już pokazały na półkach w języku polskim, a tutaj są to premiery tego wydawnictwa. Czy wtedy będzie ogółem polska premiera. Proszę o pomoc jeżeli ktoś wie...

    OdpowiedzUsuń
  7. To są inne książki tego samego autora. Nie są powiązane z Gwiazd Naszych winą. Szukając Alaski jest ju wydana, może znajdziesz ją w bibliotece :) Autor napisał jeszcze kilka innych książek :) Wpisz John Grenn+goodreads.com.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam ochotę ją przeczytać, swoją drogą podobają mi się twoje recenzje, pewnie zajrzę tu jeszcze nie raz ; ) Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...