środa, 6 lutego 2013

"Enkalwa" Ann Aguirre


Tytuł: "Enklawa"
Autor: Ann Aguirre
Wydawnictwo: Amber
Ocena: 7/10
„Enklawa” to pierwsza część utopijnej serii autorstwa Ann Aguire. 
Opisany w niej świat jest zupełnie inny niż ten, który znamy. Ludzie żyją w enklawach w podziemnych tunelach, a Powierzchnia to śmierć. Są utwierdzani w wierze, że nie ma tam żadnych szans na przeżycie. W wieku piętnastu lat twoje życie się zmienia. Do tej pory byłeś tylko liczbą, teraz zyskujesz imię oraz wybierasz swoją przyszłość. Będziesz Łowcą, Robotnikiem czy Reproduktorem? Główna bohaterka zawsze marzyła o dołączeniu do pierwszej grupy i ciężko trenowała, by to urzeczywistnić. 
Ceremonia nadania imienia to dość skomplikowana i bolesna procedura. Starszyzna zbiera przedmioty gromadzone w specjalnym pokoju. Obecni są wszyscy członkowie enklawy, obserwując jak krew z nacięć robionych u delikwenta skapuje na artefakt, reprezentujący nowego członka społeczności. Główna bohaterka trafiła na czerwoną kartę. Od teraz nie ma już Piętnastki, narodziła się Karo.
Kiedy z sześcioma bliznami oznaczającymi Łowczynię, zaczyna pracę, wydaje się, że w końcu znalazła swoje miejsce. Jako młodsza dziewczyna była najlepsza wśród rówieśników. W związku ze sowimi umiejętnościami zostaje przydzielona jako partnerka do Cienia. Jest on wyjątkowy, bo nie urodził się w enklawie. Choć jego dokładna historia to tajemnica, kilka informacji jest oczywistych. Przeżył w tunelach, co oznacza, że jest bardzo dobry, szalenie dobry i niebezpieczny. To typ samotnika, odrzuconego przez społeczeństwo.
Jednym z dużych plusów tej powieści jest główna bohaterka. To odważna, nieco egoistyczna dziewczyna, która nie boi się wyzwań. Typ księżniczek, które potrzebują ocalenia zdecydowanie nie budzi mojej sympatii. Na szczęście Karo to totalne przeciwieństwo. Jest młoda, odważna i wie czego chce. To dobra osoba, ale nie altruistka, co jest moim zdaniem zaletą. Osoby, które cenią innych ponad siebie, a wszystko co robią to zamartwianie się czy kogoś zranili, są nudne i nierealne.
Wątek miłosny w tej powieści nie był niczym zaskakującym. Dwójka pozostawionych samym sobie nastolatków poznaje prawdę o ich dawnym życiu. Cień jest tym, który uświadamia naszą naiwną, oddaną systemowi bohaterkę. Uczy się ona również na własnych błędach, co może być bolesne. Nie chcąc wybiegać za daleko w fabułę, powiem,  że ten związek, jak każdy przeżywa swoje kryzysy. Niestety, tutaj nie widziałam logicznych przyczyn do zerwania ich kontaktów, kiedy postać chłopaka zeszła  na drugi plan.
Niestety, zdarzyło się kilka niedociągnięć. Przede wszystkim, co sprawiło, że ludzie przenieśli się do tuneli? Główna bohaterka tego nie wie, z resztą jak większości rzeczy o otaczającym ją świecie. Ma nieco ograniczony punkt widzenia, więc nie jest pomocna jeśli chodzi o wyciąganie wniosków na podstawie obserwacji. Wiele szczegółów było niedopracowanych, a parę mniej znaczących wątków porzuconych lub wyjaśnionych sprzecznie z zasadami logiki i tego, co działo się wcześniej. Chociaż na początku nie zwracamy uwagi na takie rzeczy, ale nie da się ich nie zauważyć.
Relacje pomiędzy  bohaterami oraz ich reakcje wydają się być trochę wypaczone i nierealne. Ja nie zgodziłabym się na dołączenie gwałciciela i mordercy do mojej grupy, z którą śpię, walczę, żyję. Niestety, wątpię, by ktokolwiek wybrał opcję zaufania takiej osobie. Zdarzyło się kilka innych mankamentów, jednak nie uważam, żeby bardzo zaniżyło to mój odbiór książki.
 Porównanie do Igrzysk Śmierci stało się już irytująca regułą, jeśli chodzi o książki młodzieżowe. Nie czytałam jeszcze „Metra”, co sprawiło, że książka podobała mi się bardziej i dostrzegłam w niej coś innego niż tylko wierną kopię innej pozycji. W opiniach widać wyraźną tendencję do niższych ocen wśród czytelników Dmitra Glukhovskyego.
„Enklawa” to całkiem dobra książka, pomimo wielu niedociągnięć. Akcja rozgrywa się dość szybko, fabuła jest interesująca, a bohaterowie wydają się prawdziwi, z niedoskonałościami. Nie uważam, że trzeba ją przeczytać. Myślę, że nie jest ona do końca dopracowana. Ma potencjał na kawał dobrej literatury antyutopijnej, jednak przy tylu błędach logicznych i nieco zbyt prostym języku, stylu, nie wykorzystała go i znika zapomniana wśród innych powieści tego typu.

2 komentarze:

  1. PS. Spodobał mi się Twój blog. Dodaję do obserwowanych :)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Enklawę" czytałam dość dawno, ale dobrze pamiętam jak irytujący był brak wyjaśnienia powodów zejścia ludzi do tuneli. W końcu książka musi mieć choć minimalne podłoże, historię, na której może się rozwijać, tu jednak jej zabrakło. Wszystko działo się tu i teraz, a chwile, w których autorka wybiegała wstecz, w przeszłość, były bardzo rzadkie.

    W zasadzie gdybym napisała opinię o "Enklawie" byłaby pewnie bardzo podobna do twojej ;)

    Zapraszam do siebie : http://infinityofparadise.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...